Zakupy we własnym sklepie

Robić zakupy i rozdawać.

Barbara Ambrosz (44), Sierning/ Górna Austria

Gdy Barbara Ambrosz za swoją miłością przeprowadzała się do gospodarstwa rolnego w miejscowości Sierning, myślała: ”Teraz będę miała dostęp do wszystkich tych świeżych artykułów żywnościowych, o których mogłam w Wiedniu tylko pomarzyć”. Ale oblatywanie gospodarstw rolnych w poszukiwaniu świeżych produktów okazało się dość żmudne. Ostatecznie pani Ambrosz wpadła na pomysł, ażeby tak jak jej bratowa w Wiedniu założyć Foodcoop-pewnego rodzaju spółdzielnię żywnościową i zaczęła poszukiwać partnerów. W roku 2014 na początku było 5, a teraz jest 30 rodzin, które prowadzą nieodpłatnie grupę nabywców „Hofdepot Sierning” (www.facebook.com/Hofdepot). Wspomniana spółdzielnia przyjmuje dostawy produktów regionalnych wszelkiego rodzaju: od warzyw i owoców poprzez dziczyznę i mięso aż do nabiału, chleba, musli czy makaronów. „Na początku dużo dyskutowaliśmy i odwiedziliśmy wiele producentek. Chcieliśmy pozyskać szeroką paletę artykułów żywnościowych pochodzących z naszego regionu.” W gospodarstwie, gdzie mieszka Barbara Ambrosz ze swoją rodziną, znajduje się również pieczołowicie wyremontowany i umeblowany magazyn oraz lokal stowarzyszenia spółdzielni Foodcoop. W każdy piątek zaglądają tu wszyscy członkowie i przynoszą skrzynki ze swoimi zarezerwowanymi online artykułami żywnościowymi, które rolnicy bezpośrednio dostarczają. Nikt nie ponosi kosztów za materiał opakowania (lub nie zbiera się żadnych opakowań). Niczego się nie wyrzuca. Dostarczane są tylko takie ilości, jak zamówiono. Praca jest rozdzielana, radość też. „Mężczyźni angażują się tak samo jak kobiety. Uważam, że jest to piękne i potrzebne”, mówi pani Ambrosz.

Współfinansować i delektować się

Katharina Seiser (42), Wiedeń

Katharina Seiser uczestniczy w tym od początku. Już od roku 2011 jest tzw. „osobą dzielącą zbiory” w pionierskim projekcie „Solidarnego Sektora Rolnego” -„Gela Ochsenherz” (www.ochsenherz.at) w Austrii. Wspólnie z grupą około 300 innych uczestników ta autorka książek kucharskich i dziennikarka tematyki kulinarnej finansuje poprzez miesięczne składki uprawę ekologicznych warzyw ogrodnictwa Ochsenherz w miejscowości Gänserndorf. ‘Pieniądze otrzymują rzeczywiście ci, którzy uprawiają moją żywność. Wszyscy mogą wszystko sprawdzić. Wypłacane są uczciwe stawki wynagrodzenia. Wcześniej bym tego nie wiedziała, nawet wtedy, gdybym kupowała ekologiczne ogórki”, mówi. Warzywa, które Katharina Seiser dostaje w zamian, odbiera sobie w każdy piątek na stoisku tzw. wolnego odbioru Solidarnego Sektora Rolnego na targu w Wiedniu. „Stoją tam skrzynki z artykułami żywnościowymi wszelkiego rodzaju, które zostały zebrane w tygodniu, i jeśli nie lubi się marka kucmerki (nazwa rośliny-przyp.tłumacza), wtedy właśnie bierze się więcej jarmużu”, mówi. Przez dużą ilość produktów to się niweluje. Katharina Seiser ceni różnorodność, świeżość i sezonowość warzyw, które dostaje: „Otwiera się szeroka gama smaków, której nigdy nie oferuje się w handlu. Poznałam takie warzywa jak cząber górski czy szczeć pospolita. W międzyczasie gotujemy potrawy z różnych warzyw, które sobie wyszukamy. Przez to rozwija się też sztuka kulinarna, i wszystko się bardziej docenia.”

Autor: 
Edyta Grzywacka - Wziątek
Źródło: 

Welt der Frau

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.