Ta znana witamina D…

Reklama

czw., 03/22/2018 - 23:39 -- koscielniakk

Co z tą witaminą D? Co chwilę słyszymy naukowe nowinki na temat wspaniałych właściwości witaminy D. Lekarze, dietetycy polecają swoim pacjentom przyjmowanie witaminy D w okresie jesienno – zimowym. Jak to się stało, że zapotrzebowanie na witaminę D jest tak duże, pomimo braku jej dostępności w naturze?

 

 

Analizę tego zjawiska można rozpatrywać w historii naszego gatunku. Wywodzimy się z ciepłego kontynentu, a tam w miarę postępowania ewolucji nasze ciała stawały się coraz bardziej gładkie. Dostęp do światła słonecznego w Afryce to żaden problem. Częste wystawianie się na działanie promieni słonecznych pozwalało na produkcję witaminy D dzięki narządowi skóry. W poszukiwaniu nowych obszarów do koczowania pierwotni ludzie zmieniali swoje położenie względem długości geograficznej. W efekcie tego, im dalej od Afryki, tym mniej słońca i ciepła. Sprytna ewolucja przekształciła skórę ludów północy na jasną barwę zmniejszając ilość melaniny, co pozwoliło na łatwiejsze wytwarzanie witaminy D. Niestety zimno sprawiło, że swobodne poruszanie się bez odzienia nie było i nie jest możliwe.

 

 

Jakie są efekty takiego stanu rzeczy? Jak się okazuje niedobory witaminy D to nie wymysł producentów suplementów diety z ostatnich lat, lecz efekt migracji przodków i zjawisko to trwa już ok. 10 000 lat. Już wtedy pojawiały się problemy z deformacjami kości czy odpornością organizmów ludzkich. Witamina D w swej aktywnej formule to klacytriol – hormon. Okazuje się, że hormon ten pozwala wpływać na 500 genów w naszym DNA, co stanowi aż 5 % ludzkiego genomu. Co takiego wyczynia witamina D, czyli tenże kalcytriol? Uaktywnianie białek, które powodują osłabienie bakterii i wirusów, na skutek wzrostu grona korzystnych limfocytów T, to tylko jedna z jakże istotnych działań tej substancji, czego efektem jest mniejsza podatność na przeziębianie się. Prawdziwe wrażenie sprawia fakt, że brak witaminy D, może być niechlubnym pomocnikiem rozwoju stwardnienia rozsianego, reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby Leśniowskiego-Crohna oraz cukrzycy typu 1. Do grona tych ciężkich chorób można także włączyć objęte znaczną problematyką w zwalczaniu nowotwory. Badania pokazują, że przyswajanie 1000 IU witaminy D każdego dnia, przez cztery lata sprawia, że ryzyko zachorowania na nowotwór raka piersi, prostaty czy jelita grubego spada o aż 70 %. To wspaniałe doniesienie dające dużo nadziei także dla osób, które są w trakcie zwalczania choroby. Funkcjonowanie organu jakim jest mózg także objęte jest działaniem witaminy D. Rozwój depresji, schizofrenii, astmy, Alzheimera i Parkinsona, także jest w korelacji z niedoborem kalcytriolu. Ponadto astma, nadciśnienie, miażdżyca i otyłość – te powszechne choroby cywilizacyjne być może nie rozwinąłby się z taką siłą, gdybyśmy wypełnili nasze ciała witaminą D, w takim stopniu, jak tego potrzebują.

 

 

Czy można zrobić coś aby niedobór witaminy D był mniejszy lub w ogóle nie występował? Oczywistym jest, że należy stosować suplementację zgodnie z zaleceniami lekarza prowadzącego. Jednakże możemy też sami sobie pomóc, a raczej nie przeszkadzać. Od kwietnia do września, między godziną 10, a 15 w miarę możliwości przebywajmy jak największą powierzchnią ciała na dworze. Gdy chcemy uprawiać sport w tym okresie, nie zamykajmy się w filtrowanych oknach siłowni. Gdy pragniemy iść na spacer załóżmy krótsze spodenki i bluzkę bez rękawków. Jedzmy zalecaną ilość tłustych ryb. Po prostu cieszmy się tym co dobre, trochę zapominając o pędzie współczesnego życia. A to wszystko na zdrowie!

Autor: 
Diana Owsianik
Źródło: 

focus.de

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama