Ogniste postrzyżyny

Reklama

W Azji popularność zyskało strzyżenie ogniem. Zamiast zwykłych nożyczek fryzjerzy wykorzystują łatwopalną maź oraz dwa grzebienie. A pewien stylista z Hiszpanii posunął się o krok dalej. Na wypadek gdyby użycie ognia okazało się niewystarczająco zaskakującą praktyką, dodał jeszcze miecze samurajskie...

W salonie Adonis Makeover, znajdującym się w bangladeskiej stolicy Dakce, fryzjer strzyże klientom głowy, takim oto niespotykanym sposobem: nakłada na włosy specjalną substancję, po czym podpala je. "Pożar" trwa około dziesięciu sekund, przy czym spalają się jedynie końcówki. Fryzjer rozczesuje włosy dwoma grzebieniami. Aż strach pomyśleć o zapachu, który wypełnia pomieszczenie w trakcie "ognistych postrzyżyn". W każdym razie, komuś, kto decyduje się na skorzystanie z tej usługi, z pewnością nie brakuje odwagi.

Gospodarza salonu Adonis Makeover natchnęli fryzjerzy z innych azjatyckich krajów, którzy zaczęli stosować tę technikę. Po tym jak dowiedział się o nich z Internetu, wysłał dwóch swoich adeptów na praktyki do Indii. Teraz salon przyjmuje kilkudziesięciu stałych klientów, którzy lubią od czasu do czasu "poczuć ogień we włosach".

W Europie, Ameryce, i w Rosji, fryzjerzy również "igrają z ogniem" - do podpalenia rozdwojonych końcówek używają świec lub umoczonych w spirytusie i zahaczonych na nożyczki wacików. Jednak, nie dorównują mistrzom z Indii, Pakistanu czy Bangladeszu - ci, można powiedzieć, czynią z głowy klienta pochodnię - wcześniej namaszczają ją specyfikiem o ściśle tajnym składzie. Usługa jest przeznaczona jedynie dla posiadaczy bujnych fryzur; i nie jest tak dlatego, żeby na koniec cokolwiek pozostało na głowie klienta - a po prostu, po to, aby jej nie przypalić.

W Hiszpanii fryzjer Alberto Olmedo, poza ogniem, wykorzystuje także miecze samurajskie... Zasada numer jeden: "uniknąć seppuku". Mistrz twierdzi, że dzięki mieczom udaje mu się dokładniej przystrzyc końcówki. Postrzyżyny w wykonaniu Alberto, to, można powiedzieć, spektakl jednego aktora. Robi wrażenie! Niezależnie od tego czy fryzjerzy korzystają z ognia, mieczy, czy jeszcze innych wymyślnych narzędzi, wszyscy oni kierują się jedną zasadą: "nie masz pewności - nie próbuj"; i dobrze, bo, póki co, ani jeden klient nie ucierpiał podczas niecodziennych postrzyżyn.

Autor: 
Tłum. Rafał Lenartowski
Źródło: 

geo.ru

video: 

Komentarze

Wysłane przez u66 (niezweryfikowany) w
To musiało być gorące strzyżenie.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama