Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolnosc drugiego człowieka"

W dyskusji na temat aborcji trudno oprzeć się wrażeniu, że retoryka prolife zastępuje argumenty merytoryczne teologicznym. Obrońcy życia na zasadzie"techniki zdartej płyty" powtarzą hasła o jego powszechności i naturalności. Tutaj następuje pierwsze niedopowiedzenie/przeinaczenie właściwego stanu rzeczy, bo cechą wskazanych praw jest też ich niepodzielność i niezbywalność tzn- detykowane jednostce nie mogą być zapożyczone ani zbyte na rzecz państwa, czy reglamentowane przez aparat polityczny; stąd krok do systemu autorytatywnego. Filtrowanie faktów w sposób zgodny z poglądami, to pułapka tzw selektywnego myślenia, w które wszyscy popadamy.

Kilka słów tytułem sprostowania. Prawo do życia przynależy człowiekowi a nie państwu, dlatego bezprawne jest ingerowanie władzy w sferę godności człowieka, bo z zasady państwo nie może ograniczać czegoś, czego w sensie dosłownym i przenośnym nie posiada. Jestem sobie jedynym źródłem władzy, samostanowienię o sobie. Żadna racja stanu nie usprawiedliwia naruszeń w obszarze mojej wolności osobistej. Interwencja w prywatne życie obywateli, wprowadzanie zakazów w obszarze prawa do życia, jest niezgodne z prawami człowieka- niezależnymi od obywatelstwa, przynależności klasowej. Prawa człowieka wyznaczają granice władzy państwa.

Tak jak szariat stanowi źródło prawa i wiary, tak i my możemy pójść w ślady państwa wyznaniowego, bo odwoływanie się w prawodawstwie do katolicyzmu oznacza rozwód z systemem demokratycznym. Źródło władzy stanowi wola większości, ale w tym miejscu stop-przy uwzględnieniu praw mniejszosci: narodowej, religijnej, kulturowej. Ukonstytuaowanie religijnych dogmatów przeczy jednak wolności sumienia i wyznania, zrywa z ideą zeświedczenia. Jeśli jednak taka jest wola większości, staniemy się państwem teokratycznym.

Kolejna kwestia. Skoro życie rozpoczyna się w momencie poczęcia i trwa do chwili naturalnej śmierci, to obowiązkiem państwa jest zapewnienie przez całe czas jego trwania nieograniczonego dostępu do opieki zdrowotnej. "Kultura życia" powinna umożliwiać leczenie pacjentów w stopniu adekwatnym do indywidualnych potrzeb. System medyczny, który dzieli chorych na "(nie)/refundowalnych" dokonuje swego rodzaju selekcji naturalnej, więc niby na czym ma polegać równe prawo do dbania o życie i zdrowie?

Jeśli życie jest wartościśą samą w sobie, dlaczego jego waga nie jest stała, tylko zależna od okoliczności? Dlaczego w obliczu choroby cywilizacyjnej- niepłodności "prawo do życia" nagle nie obowiązuje a w debacie na temat leczniczej marihuany, społeczna obyczajność nad etosem życiem dominuje?
Ciężkie, niedwracalne uszkodzenie płodu nie uprawnia do przerwania ciąży. Nawet bezapelacyjny wyrok umierania za życia, czy wegetacja bardziej się mieści w granicach naszej przyzwoitości. Czy ukłonem w stronę elektoratu "40-60 lat +", najbardziej w temat zaangażowanego, nie jest aktualna polityka reprodukcyjna? Niemowle postrzega świat kontrastami. Podobno człowiek na starość też dziecinnieje może dlatego"radykalnie"? Nie uwzględnia związków przyczynowo- skutkowych dokonanego czynu , ocenia tylko w kategorii białe i czarne. Drugą pieczeń można upiec na jednym ogniu w tym temacie. Katolicy uwielbiją męczeństwo. Trzeba nieść swój krzyż, choćby podarować życie z doświadczenia gwałtu. Cierpiętnictwo daje najpiększnejszy dowód wiary.

Z nadgorliwości wchodzimy w kompetencje Boga i poczucia dziejowej miski ("Polska Mesjaszem narodów") dopatrujemy się lewactwa w decyzjach Franciszka :"(...) udzielam od tej pory wszystkim kapłanom, na mocy ich posługi, władzy rozgrzeszania osób, które popełniły grzech aborcji". "To, czego udzieliłem w sposób ograniczony na okres Jubileuszu, zostaje obecnie przedłużone w czasie, niezależnie od jakichkolwiek przeciwnych rozporządzeń". Ale... to tylko prawda "gorszego sortu" przekłamana...Boże miłosierdzie wykracza poza granice ludzkiego pojęcia, nie pasuje do ziemskiego wyobrażenia Sprawiedliwości . W dniu Sądu Ostatecznego zostaniemy ocenieni w kontekście całego życia, nie pojedyńczego czynu. W to wierzę.

Autor: 
Alexis de Tocqueville
Źródło: 

--------------

video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.