Co jedzą i piją Gruzini? Zapraszam do stołu!

Reklama

śr., 03/07/2018 - 18:09 -- koscielniakk

Wyjątkowy wpis na blogu, gdyż pierwszy w pełni kulinarny! Był co prawda tekst o pieczeniu chleba na krowich plackach, ale to bym podciągnął bardziej pod survival, tudzież ciekawostkę pokazującą, że taki materiał opałowy używa się w ogromnej części świata, aniżeli kulinaria. Nie wiem czy jest to początek jakiejś serii. Pożyjemy zobaczymy. Zależy czy przypadnie Wam do gustu. Zapraszam do Gruzińskiego stołu!

 

 

Jak pewnie wiecie, tygodniowy wypad do Gruzji nie miał nic wspólnego z tanimi podróżami. Były hotele, wszelakie atrakcje turystyczne, no i restauracje. Pod względem jedzenia, nie ukrywam, wyjazd był rewelacyjny. Gruzińska kuchnia jest niesamowita! Z jednej strony bardzo prosta, z drugiej niezwykle bogata. Rzuciła także nowe światło na moje dotychczasowe wyjazdy. Zawsze chciałem więcej stołować się w knajpach podczas moich wyjazdów i zarzekam się, że w przyszłości, wraz z większymi zarobkami (inshallah!) będzie mniej makaronu, a więcej lokalnej kuchni!!

 

Magiczna gruzińska kuchnia. 

Nie bardzo znam się na jedzeniu, nie ukrywam. Albo coś mi smakuje, albo nie. Jednakże specjalnie na potrzeby tego wpisu nieco się podszkoliłem i będzie całkiem sporo nazw popularnego, tradycyjnego jedzenia gruzińskiego, a także sporo ciekawostek. Postaram się opisać pokrótce gruzińską kuchnię jak najlepiej, tak, żeby i Wam ślinka pociekła.

Jedzenie Gruzińskie składa się w dużej mierze z warzyw, serów zestawianych z wieloma daniami, różnego rodzaju mięs no i sporej ilości wina. Żeby jednak jakoś to wszystko ogarnąć, zacznę najpierw od jedzenia -napoje zostawmy na dalszą część wpisu.

Chaczapuri z serem, fasolą i chaczapuri Adżarskie.

Tak jak Niemcy słyną z ważenia piwa, Włosi z jedzenia pizzy, a Chińczycy z jedzenia psów  – tak Gruzja słynie bezwzględnie z Chaczapuri. To nazywane serowym chlebem danie je się w Gruzji wszędzie, o każdej porze dnia i przez okrągły rok.

Występuje ono w kilku różnych rodzajach: Najpopularniejsze jest zdecydowanie to z serem, kilkukrotnie mieliśmy też okazję próbować chaczapuri nadziewane fasolą. Przygotowanie jest niesłychanie proste. Wystarczy mąka, woda, opcjonalnie drożdże i jakiś słony ser. Cała filozofia.

Bardzo popularne jest także Chaczapuri Adżarskie, które mnie szczerze mówiąc jakoś szczególnie nie oczarowało. Może było by lepsze, gdyby ser w nim zawarty był chociaż kilkukrotnie mniej słony. Trzeba jednak oddać mu, że prezentuje się o niebo ładniej, aniżeli pokazane powyżej zwyczajne chaczapuri.

Zapraszam na stronę Oblicza Gruzji jeśli ktoś szuka przepisów na Chaczapuri. Ciekawą wersją Chaczapuri jest także to, które mieliśmy okazję jeść pod Batumi. Adżarska, zwijana wersja

 

Gruzińskie pierogi Chinkali.

Bzdurą kompletą jest to, że pierogi to Polskie danie. Gruzini mówią to samo o swoich i mimo, że ich pierogi są nieco inaczej zwijane, to nie zmienia to faktu, że nie są wyjątkowe. Dla przykładu w Kirgistanie robi się także pierogi i wyglądają niemal identycznie jak te gruzińskie. Co ciekawe, Kirgizi tez twierdzą, że pierogi są ich autorskim wynalazkiem.

Jednak w porównaniu do naszych, gruzińskie pierożki Chinkali składają się tylko z mięsa i na próżno szukać tam wersji z ziemniakami czy kapustą. W Chinkali masa mięsna jest najczęściej mieszanką baraniny i wieprzowiny. Do tego dorzuca się cebuli, dolewa kilka kropel bulionu i już. Zdecydowanie najtrudniejszym elementem jest zapewne samo zwijanie.

 

Lobio czyli czerwona fasola ze… wszystkim.

Kolejne typowe dla Gruzji danie. Rzekłbym, taka nasza fasolka po bretońsku. Czasem rozwodniona, niekiedy w postaci pasty. Ostra lub łagodna, z różnymi dodatkami i przyprawami. Jak kto woli. Tak na dobrą sprawę jedynym stałym składnikiem Lobio jest czerwona fasola, a cała reszta zależy od inwencji twórczej kucharza.  Zresztą Lobio po gruzińsku to właśnie czerwona fasola, więc czego by się tutaj więcej spodziewać?

Gruzińskie sery.

Prawdę mówiąc Gruzja serami stoi i nie używa ich się tylko w przypadku chaczapuri.  Tyle mieliśmy ich okazję jeść, że jak tylko znałbym się na serach, to bym Wam je wszystkie opisał. Sery wędzone, podpuszczkowe, albo jak Borano – zapiekane wraz z masłem w glinianym naczyniu zwanym ketsi.

 Można spotkać sery podpuszczkowe młode, zalewane przeróżnymi sosami na bazie jak mniemam śmietany.

Można spotkać sery podpuszczkowe młode, zalewane przeróżnymi sosami na bazie jak mniemam śmietany.

Są także bardzo popularne grzyby zapiekane z serem. Mieliśmy okazje jeść je kilka razy. Najeść się tym ciężko, ale jako przystawka jest w sam raz.

 

Adżapsandali misz-masz.

Niesłychanie smaczna i dość pikantna potrawka z bakłażana, pomidorów, ziemniaków i czego tam jeszcze dusza zapragnie. Coś w stylu naszego, hm… leczo?  Potrawkę tę można przyrządzać na wiele sposobów i w wielu wariacjach. Wszystko zależy od weny kucharza, podobnie jak ma się sprawa z Lobio. Jak już mówiłem – nie znam się, więc dla chętnych odsyłam po przepis do Tomka Lacha, który także był na naszym wyjeździe blogerów.

 

Mięsa i inne gruzińskie dania.

Nie ukrywam, że mi osobiście najbardziej smakują mięsa. Te wszystkie serki, pierożki, chaczapuri są dobre… ale na dłuższą metę ciężko byłoby mi tak funkcjonować. Jednak co mięso, to mięso. Gruzini najwidoczniej wychodzą z tego samego założenia i także lubują się w mięsach przyrządzanych na wiele sposobów.

Najlepsze są jednak nabijane na metalowe szpikulce szaszłyki. Czasem twardawe, ale można się przynajmniej najeść …

Gruzińskie stoły muszą być solidne. Z lewej sałatka z popularnego warzywa Pkhali, z prawej jeszcze popularniejsze, najprostsze danie pod słońcem – zasmażane „kartoszi” i kurczak. Do wszystkich sałatek dodaje się też spore ilości kolendry.

Często stoły powinny być też zdecydowanie większe, bo jedzenie zwyczajnie się na nich nie mieści. To jednak nie problem. Kolejne talerze układa się na tych starych. Jest to tutaj jak najbardziej normalne podczas biesiad. Jeden Gruzin co to odwiedził swojego czasu Europę, był w niezłym  szoku, że u nas każdy dostaje wydzieloną porcję na talerzu. Przyznał, że ciekawy zwyczaj, tylko JAK SIĘ TU NAJEŚĆ?!

 

Churchele i – czyli inne Gruzińskie smakołyki.

Pamiętam jak pierwszy raz widziałem churchele i zastanawiałem się co to za ustrojstwo. Czy krzywa świeczka, czy też pewien przyrząd do masażu dla pań w wersji orientalnej. Churchele to nic innego jak nawleczone na nitkę orzechy (laskowe, włoskie, jakie kto chce) i oblane zagęszczonym sokiem z winogron lub karmelem. Mieliśmy nawet okazję takowe zrobić. Całkiem smaczne!

Tklapi – czyli kwaśny lawasz. 

Ciekawe są też Tklapi – czyli rozwałkowane, tudzież sprasowane owoce. Można znaleźć ich przeróżne odmiany wykonane z żurawiny, winogron, jabłek czy derenia. Mus wylewa się na jakąś płaską powierzchnię, wałkuje i zostawia przez tydzień na słońcu. Później traktuje mąką, żeby się nie kruszyły i gotowe. Również całkiem smaczne!

 

Słodki chleb Nazuki. 

Mieliśmy też okazję próbować ciekawego pieczywa. Jednymi z nich są sprzedawane przy drodze w okolicach Surami i Chaszuri chlebki Nazuki. Nie można dostać ich nigdzie indziej w Gruzji, jedynie na tym odcinku. Łatwo można jednak je znaleźć, gdyż sprzedawane są zaraz przy drodze, a nawet jeśli nie są wystawione przy drodze, to w oczy od razu rzucają się drewniane atrapy i charakterystyczne dymiące budki, w których znajdują się niewielkie, okrągłe piece.

 

Lemoniady!

Każdy musi spróbować gruzińskich napojów gazowanych. To nie podlega dyskusji. Z czegoś co u nas kojarzy się z chemią i paskudnym smakiem, Gruzini zrobili coś czemu całkiem jest blisko do arcydzieła! Może kolor ciągle przypomina o chemi, ale zaprawdę powiadam Wam – warto zaryzykować. Nie wszystkie oczywiście są świetne, jednakże jeśli chodzi o winogronowe, anyżowe, brzoskwiniowe, jabłkowe czy waniliowe to zdecydowanie polecam!

 

Wino, czacza i gruzińskie toasty.

Bezsprzecznie najpopularniejszym alkoholem w Gruzji jest wino. Gruzini twierdzą, że w ich kraju powstało pierwsze wino i prawdę mówiąc, może być w tym więcej prawdy aniżeli w historii z pierogami. Okazuje się, że wino było produkowane w Gruzji nawet 7000 lat przed naszą erą i jak wszystkie wielkie wynalazki – powstało przez przypadek. Sprytni Gruzini zauważyli, że pozostawiony na dłuższy czas sok z winogron zamienia się w całkiem smaczny, alkoholowy napój. Spodobało im się na tyle, że teraz produkuje się w Gruzji wino aż w 50 odmianach i pije się je przy każdej możliwej okazji.

 

Jak również przyjrzeć się procesowi wytwarzania Czaczy.

Na koniec dwa zdania o mocniejszych trunkach. Gruzini lubują się także w koniakach i zdecydowanie najbardziej popularnej Czaczy (chacha). Nie chodzi tutaj bynajmniej o taniec, lecz o gruziński destylat wytwarzany z wytłoków winogronowych. Jest on niesłychanie mocny (40-70%) a koneserzy twierdzą, że i smaczny. Ja, szczerze mówiąc, smaku przypomnieć sobie nie mogę…

Jeśli chodzi zaś o toasty – wznosi się je tylko winem i nieco szerzej opisałem je w tekście: Gdzie się podziały gruzińskie biesiady?! – za który (wcale się nie chwaląc!) dostałem nagrodę Dziennikarza obywatelskiego roku 2013! To wszystko i jeśli ktoś dotarł do końca szczerze gratuluję! :)

Autor: 
Karol Werner
Źródło: 

kolemsietoczy.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama