Kobieta bije i poniża, a mężczyzna jest jej ofiarą: tak też wygląda przemoc domowa w Polsce

Reklama

wt., 07/21/2020 - 06:52 -- zzz

Wszyscy słyszeli, że polski rząd chce wycofać się z Konwencji Stambulskiej gwarantującej kobietom w Polsce większą ochronę przed przemocą domową. To skandal, bo taka ochrona jest niezbędna. Problem jednak w tym, że potrzebują jej nie tylko kobiety, ale także mężczyźni. Oni także padają ofiarą przemocy domowej. O takich przypadkach jednak zazwyczaj się nie mówi. No to spróbujmy, może nam się uda.

Mężczyźni coraz częściej chcą o mówić o problemie przemocy domowej. Nie boją się przyznać, że w ich domach dochodzi do przemocy, a oni są jej ofiarami. Przez lata uczono nas, że agresorem i sprawcą zawsze jest mężczyzna. Życie jednak rzadko jest czarnobiałe.
– Byliśmy razem jedynie kilka miesięcy, ale atakowała mnie non stop. Słownie i fizycznie – opowiada mi Tomek, który nie chce podawać prawdziwego imienia, bo wciąż próbuje uporać się psychicznie z tym, co przeżył.
Jego dziewczyna powtarzała mu, że jest śmieciem oraz że bez niej jest nikim. Często biła go w trakcie awantur, które wszczynała. – Doprowadziła do tego, że czułem się winny. Wydawało mi się, że to ja jestem odpowiedzialny za jej zachowanie – opowiada Tomek.

"I tak nikt ci nie uwierzy"

Od najmłodszych lat chłopcy uczeni są tego, że nie wolno bić dziewczynek. Uderzenie "słabej płci" jest czymś okropnym, co automatycznie dyskredytuje każdego "mężczyznę". Z drugiej strony, w komediach romantycznych widzimy kobiety policzkujące mężczyzn i często uznajemy to za śmieszne. Nie widzimy problemu w tym, że w ten sposób prezentujemy tego typu agresję dzieciom.

Dziewczyna Tomka często atakowała go, gdy nie uprawiali seksu. – Cały czas o tym mówiła. Powtarzała, że jestem beznadziejny, że się powstrzymuje, że coś jest ze mną nie tak i że myślę, że jest brzydka – wspomina.
Tomek próbował powstrzymać jej ataki, ale odpowiedzią był śmiech. – Powiedziałem, żeby nie podnosiła na mnie ręki, w odpowiedzi usłyszałem: "Co zrobisz? Zadzwonisz na policję? I tak nikt ci nie uwierzy. Usłyszał jeszcze, że jest idiotą, potem padł kolejny cios.
 
Według Tomka najgorsze jest to, że ona miała rację. Czuł, że gdyby zadzwonił na policję, jego partnerka mogłaby zarzucić mu stosowanie przemocy, a policjanci zapewne wzięliby jej stronę. W końcu tego jesteśmy uczeni: mężczyzna jest agresorem, a kobieta ofiarą.
Mój rozmówca przyznaje, że ucieczka z toksycznego związku nie była dla niego łatwa. Efektem jest to, że Tomek ma problem z nawiązaniem jakiejkolwiek relacji. Wydaje mu się, że odtąd już zawsze będzie samotny. Nie wierzy, że znajdzie kogoś, kto pokocha go w zdrowy sposób.
– Będę sam – mówi ze smutkiem. To nie był niestety jedyny jego związek, w którym musiał radzić sobie z przemocą ze strony partnerki. Ma świadomość, że jest odpowiedzialny za swoje wybory życiowe, ale żałuje ich, dlatego teraz stara się nie podejmować żadnych decyzji.
– Terapia jest za droga, więc dużo piję – kończy.

Jestem nikim

Badania wskazują, że nawet co 10. mężczyzna pada ofiarą przemocy domowej. Są to statystyki, które odnoszą się jedynie do przemocy fizycznej, która jest zapewne rzadziej stosowana niż przemoc słowna czy psychiczna.

– Leki, które brałem, wpływały na libido – przyznaje Mariusz. Ma za sobą okres walki z depresją, jego dziewczyna chętnie to wykorzystywała, by dręczyć go psychicznie. Zdaniem Mariusza, była narcyzem, nienawidziła, gdy coś było nie po jej myśli. – Gdy akurat byłem w nastroju na seks, a ona nie, wyzywała mnie od gwałcicieli i zboczeńców.
Gdy sytuacja była odwrotna, partnerka Mariusza wyśmiewała go, że nie jest stuprocentowym mężczyzną. – Umiała mnie wyrzucić ze swojego mieszkania o 3 nad ranem, a mieszkałem 1,5 godziny drogi od niej – opowiada.
Przyznaje, że długo nie był w stanie podjąć decyzji o rozstaniu. – Ona miała syna, którego lubiłem, martwiłem się o niego. Nie chciałem, aby zostawał z nią sam – opowiada.
Pytam go, czy kiedykolwiek zgłosił na policję przemoc domową. – To nie miałoby sensu – odpowiada. – Policzkowała mnie raz na jakiś czas, głównie jednak powtarzała mi, że jestem nikim. Przez nią czułem się jak gówno – stwierdza.

Najgorszy mąż w historii

W przemocy psychicznej strona, która prześladuje partnera czy partnerkę, często wykorzystuje tzw. "gaslighting". To zachowanie polega na manipulowaniu drugą osobą, aby powoli zmieniać sposób postrzegania przez nią rzeczywistości.

Agresorzy często powtarzają swoim ofiarom, że te wmawiają sobie rozmaite rzeczy. Agresja bywa łączona z czułością, co może doprowadzić ofiarę do poczucia bezradności, dezorientacji, a czasami nawet kwestionowania własnego zdrowia psychicznego.
W wielu wypadkach agresorzy wykorzystują mechanizm "gaslighting" podświadomie. – Moja żona przekonała mnie, że jestem najgorszym mężem w historii – mówi mi Krzysiek. W trakcie małżeństwa pracował 70 godzin tygodniowo, sprzątał dom, gotował i robił wszystko, czego tylko oczekiwała od niego partnerka.
Krzysiek zaczął analizować swoje niedoskonałości. Miał świadomość, że nie był idealny, ale słyszał jedynie o błędach, które popełnia. Zaczął się na nich skupiać, a potem doszedł do wniosku, że skoro najbliższa mu osoba tak go postrzega, to oznacza, że musi coś być z nim nie tak.
– Zdradziła mnie – przyznaje Krzysiek. Nawet gdy się o tym dowiedział, nie umiał tak po prostu odejść. – Potrzebowałem terapii i miesięcy przygotowań, aby w końcu odważyć się na taki krok.
 
Przez następne lata miał problem w relacjach z ludźmi. Jego żona zawsze miała do niego pretensje, gdy poznawał jakiekolwiek kobiety, nawet w pracy. Przez większość związku był odcięty od reszty świata.
Dzisiaj przyznaje, że nadal nie czuje się w pełni przystosowany do życia. Nie jest pewien, czy kiedykolwiek będzie w stanie znowu zaufać drugiej osobie.
Autor: 
Kacper Peresada
Źródło: 

dadhero.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama