„A element zaskoczenia pozostanie naszą tajną bronią...”

Reklama

pt., 01/04/2019 - 18:44 -- Anonim (niezweryfikowany)

W czasach kiedy słowo bloger staje się powoli nazwą zawodu dla przyszłych pokoleń, a media społecznościowe wyznacznikiem trendów, trudno odnaleźć się w wirtualnym świecie. Warto wiedzieć jak nie dać się współczesności i znaleźć złoty środek będąc internetowym twórcą. Wraz z Marceliną, autorką strony „Oczami Nastolatki”, porozmawiałyśmy o tym, jak nie oszaleć w blogosferze i utrzymać się na blogowym rynku. Podywagowałyśmy o tym, czy na pewno sport to zdrowie według Instagramowych gwiazd i co jest największą bronią obecnych pisarzy...

 

Izabela Chmiel: Swoją przygodę z blogowaniem rozpoczęłaś już chwilę temu i w tym momencie możesz pochwalić się swoją własną stroną internetową „Oczami Nastolatki”, gdzie piszesz o swoich pasjach i przemyśleniach na temat otaczającego Cię świata. Czujesz się dumna z tego, co robisz?

Marcelina Grysztar: Blog bardzo otworzył mnie na świat, a pozytywny odzew czytelników na moje teksty, sprawił, że poczułam sens tego, co robię. Fakt, iż ktoś w moich słowach znalazł zrozumienie, inspiracje czy motywacje do innego, lepszego życia uskrzydlił mnie na tyle, że teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że czuję dumę i ogromne szczęście, że działając pasją, pozostawiam po sobie jakiś ślad.

 

Zapytałam o to, ponieważ ostatnie lata pokazały, że blogowanie to bardzo modne zjawisko, a z każdym rokiem przybywa ludzi, którzy chcą to robić i kreować się na treściach, jakie tworzą. Nie uważasz, że dzięki spopularyzowaniu się tego zjawiska za kilka lat blogi stracą całkowicie na wartości, a cała zabawa z prowadzenia ich zostanie zastąpiona, na przykład technologicznym rozwojem YouTuba?

Dopóki w blogosferze nie zabraknie ludzi, którzy swoje teksty będą tworzyć w celu spełniania swojego pisarskiego powołania, blogi nie stracą całkowicie na wartości. Człowiek i jego doświadczenia niosą za sobą szczerość, jeżeli czytelnicy będą pielęgnowali przekazywaną w tekstach prawdę i nie zatracą umiejętności dostrzegania utalentowanych twórców, to blogowanie pozostanie cenioną formą wyrażania siebie, nauki oraz rozrywki. YouTube dawno zostawił w cieniu blogosferę, oferując nowsze rozwiązania w przekazywaniu informacji oraz proponując użytkownikom rozrywkę, której towarzyszy obraz. Łatwiej włączyć 5-minutowy filmik niż skupić uwagę na dłuższym tekście, ale mimo to mocno wierzę w moc słowa pisanego. Uważam, że pisarze nie powinni się poddawać i wciąż robić swoje z jeszcze większą determinacją!

 

Okey, ale ja i Ty jako blogerki zdajemy sobie sprawę, że trudno jest zdobywać czytelników i utrzymać ich przy sobie, ponieważ tematyki blogów nakładają się na siebie, a różni twórcy oferują wiele materiałów często podobnych do Twoich lub moich. Zatem czy istnieje recepta na utrzymanie się na rynku blogerskim?

Myślę, że każdy blogowy twórca chciałby dostać taką receptę i ja też się do nich zaliczam. Niestety decydując się na działalność w sieci, musimy obudzić w sobie jakiś tygrysi pazur, bunt przeciwko przeciwnościom, aby nie zniechęcić się żadnym potknięciem, trudnością, czy poważniejszym kryzysem. Trzeba też posiadać nieustanną, silną chęć przekonania ludzi do swojego punktu widzenia. Oprócz tego wierzę w potęgę autentyczności autora, może trochę naiwnie, ale uważam, że szczerość potrafi przyciągnąć wielu czytelników i sprawić, że przyjdą oni przez nasze progi i zostaną na solidny kubek herbaty albo nawet na cały dzbanek.

 

Porównałabym blogosferę do stada osób, które za wszelką cenę chcą się „przebić”, aby przeżyć lub zaistnieć w Internecie. Słabsi odpadną, a mocniejsi się utrzymają. Pytanie, jakie treści sprzedają się najlepiej i dlaczego?

Nie do końca zgodzę się z tym porównaniem. Owszem opisuje ono pewną część blogosfery, ale są jednak wciąż tacy twórcy, którzy stawiają głównie na pasję i liczy się dla nich uczucie spełnienia, że tworzą i tym swoim działaniem wywołują w sercach innych przeróżne emocje, od radości po smutek, od dumy po wstyd. Sama zaliczam siebie do tej grupy i wiem, że tutaj statystyki przestają grać główną rolę. Oczywiście rozumiem samą chęć docierania do coraz większej liczby osób, a także możliwość zarobku na blogowaniu, bo tu faktycznie liczby zaczynają mieć znaczenie. Co do treści, najlepiej sprzedają się takie, które wpasowują się w oczekiwania czytelników, a jak je poznać? Trzeba zaangażować się w budowaną przez siebie społeczność, nauczyć się przyjmować krytykę i nie bać się jej. Czasem warto posłuchać tego, co odbiorca ma do powiedzenia, a także wkładać w swoją pracę ogrom serca, ponieważ wtedy twórczość się „sprzeda” i przyjmie w danym środowisku, bo czytelnik lubi kiedy jest zauważony, doceniony, a jego zdanie szanowane. Nie oszukujmy się, bloger bez dbania o swoich odbiorców ginie w beznadziei, a sens jego działania umyka.

Aby dobrze się przyjąć na blogowym podwórku trzeba umieć trafić w niszę tematyczną i potrafić zaskoczyć czymś nowym. Czy jest to aktualnie możliwe?
Tak, choć wbrew pozorom wszystkie tematy zostały wyczerpane, a treści się powielają. Uważam tak dlatego, że kocham w ludziach różnorodność i myślę, że każdy z nas może wnieść do tego świata wyjątkowy, niepowtarzalny pierwiastek siebie. Oczywiście można pójść na łatwiznę, postawić na sprawdzone patenty i przewidywalność, ale czy warto? Dla mnie to nuda, a czytelnicy pragną oryginalności wśród twórców, a ja całą sobą o nią walczę! Nie zatracajmy siebie, a element zaskoczenia pozostanie naszą tajną bronią.

 

Czy blog „Oczami Nastolatki” to reprezentant jakiejś niszy przez Ciebie zauważonej czy strona poświęcona wyłącznie Tobie?

Mój blog jest poświęcony mojej osobie, ponieważ opisuje tam swoje życie, doświadczenia, przeżycia, codzienność, upadki, lekcje i nauki. Każdego czytelnika traktuje jako osobną jednostkę, nie podchodzę do moich odbiorców jak do jednej, szarej masy. Każdy wyciąga z tego miejsca coś dla siebie, z każdej treści coś innego i na inny sposób i to jest piękne! Zostawiam na blogu sporą część siebie, fajnie, jeśli ktoś się w niej odnajduje.

 

Wspominałam o tym, że istnieje wiele „sezonowców”. Ile razy przeżywałaś tzw. kryzys blogera?

Słowo „kryzys” to moje drugie imię (śmiech). Swojego pierwszego bloga zaczęłam prowadzić, mając zaledwie 12 lat, traktowałam to jako zabawę, dopiero z czasem dorastając, odkryłam w tym sposób wyrażania siebie, podeszłam do sprawy na poważnie. Wtedy zaczęły się schody, ponieważ dziecięca beztroska i naiwność zderzyły się z murem pełnym trudności, rzucanych kłód pod nogi przez fałszywe osoby, zagubień w życiu prywatnym, a także na drodze działalności w sieci. Wiele za mną, ale czuję, że jeszcze więcej przede mną i mam nadzieję, że najwięcej dobrego. Za to proszę trzymać kciuki!

 

Nawiąże jeszcze do samej nazwy Twojej strony, ponieważ interesuje mnie czy „Oczami Nastolatki” w przypadku kontynuacji zostanie zamienione, na przykład na „Oczami Matki” albo „Oczami Kobiety”? Przecież lata lecą...

Szczerze mówiąc, nie zastanawiam się nad tym. Żyję chwilą, trwam tu i teraz. Oczywiście gdzieś tam z tyłu głowy pojawiają się takie myśli, co dalej, jednak wiem, że to przyjdzie z czasem. Nie wybiegam aż tak w przyszłość. Jeśli kończąc ostatni rok życia jako „nastka”, wciąż będę tak mocno zakochana w pisaniu, a blog będzie tętnił życiem i miał sens dalszego istnienia, nazwa ulegnie zmianie. Sama w tym momencie jestem ciekawa, jak to się potoczy...

 

W swoich tekstach, na Instagramie lub Facebooku pokazywałaś siebie jako osobę ciepłą, wyrozumiałą, mającą wiele pasji choćby do muzyki, tańca czy sportu. Chciałabym poruszyć temat aktywności fizycznej, której jesteś zwolenniczką, ponieważ interesuje mnie Twoje podejście do bycia „fit”. To bardziej moda wypromowana przez Instagrama czy zdrowy tryb życia?

Tym, czym naprawdę jest bycie „fit”, doskonale pokazała mi trenerka, blogerka oraz moja chodząca motywacja – Marta Hennig z bloga „codzinniefit.pl”. To do niej odsyłam po profesjonale porady, a także zdrowe podejście do tej całej Internetowej mody na bycie „fit”, która wiele razy pokazuje okropny fałsz, a zdrowy styl życia spłyca do zdjęć idealnych figur i perfekcyjnego wyglądu na treningach. Warto zachować czujność i nie dać się zwieść, że media społecznościowe są wyznacznikiem tego, jak powinno się wyglądać, zachowywać i żyć. Jestem zwolenniczką prawdy i mając wiarę w ludzi, wierzę, że jesteśmy w stanie odróżnić cukierkową obłudę prezentowaną przez wiele pseudo fit profili w Internecie od prawdziwego sensu bycia „fit” – zdrowego trybu życia.

 

Sport to zdrowie, ale czy każda „fit” modelka jest wzorem do naśladowania wymierzoną w serduszkach lub lajkach w mediach społecznościowych?

Ilość serduszek czy lajków często nijak ma się do faktycznej jakości danego profilu i jego autora. Przede wszystkim kierując się zdrowym rozsądkiem, zastanówmy się, w kim widzimy wzór i czy aby na pewno ten ktoś jest tego wart. Otwórzmy oczy na to, czym jest prawdziwy sport, jaki cel ma regularny ruch, a przede wszystkim czy na pierwszym miejscu stawiane jest zdrowie, bo wysportowana sylwetka, to tylko efekt uboczny. Wiem, że to trudne, ale pogadajmy sami ze sobą i otwórzmy w głowie właściwe furtki. Prawda może zaboli, ale koniec końców człowiek dziękuje samemu sobie, że w porę nakierował się na właściwy, zdrowy tor.

 

Mówiłam, że interesujesz się również muzyką i tańcem. Czy jest to odpowiednia forma aktywności fizycznej, dla kogoś, kto chciałby dopiero rozpocząć swoją przygodę ze sportem?

Rozpoczynając swoją przygodę ze sportem, trzeba szukać tej odpowiedniej aktywności i nie poddawać się, nawet jeśli dziesiąta z kolei dyscyplina czy forma ruchu nie jest czymś, czego szukamy. Osobiście bardzo polecam taniec, bo to dla mnie idealny sposób na połączenie zauroczenia, jakim jest sport oraz miłości, którą z kolei żywię do muzyki. To od dziecka gra mi w duszy i tak już pozostanie do końca świata i jeden dzień dłużej!

 

Zbliża się 2019 rok! Masz jakieś postanowienia noworoczne związane z blogowaniem?

W 2019 roku chcę spróbować nowych rzeczy! Szczegółów moich postanowień noworocznych nie chcę na razie zdradzać, ale mogę obiecać sobie i moim czytelnikom, że ich nie zawiodę.

 

A ja z okazji nowego roku życzę Ci wszystkiego najlepszego i dziękuję serdecznie za szczerą rozmowę!

 

Dziękuję bardzo!

Autor: 
Izabela Chmiel
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama