"Złote ręce"

Reklama

ndz., 07/14/2019 - 23:07 -- koscielniakk

Stylista, który umie ubierać kobiety z prostotą, gracją i naturalną powagą, 11 lipca obchodził swoje 85 urodziny. Wykreowanie i stworzenie nowego kobiecego wizerunku, z dala od stereotypów, zdobyło zachwyt całego świata, ktokolwiek przymierzył po raz pierwszy jedną z jego kreacji, to z pewnością już do końca pozostał jej wierny. W książce pt. :”Giorgio Armani il Re della moda italiana” (Giorgio Armani Król mody włoskiej) autora Tony di Corcia,opowiadają o tym i o kolejnych etapach jego niezwykłej kariery słynne i piękne kobiety.

Gratulujemy sukcesu życząc dalszych równie wybitnych osiągnięć.

Wszystkiego co dobre, radosne i szczęśliwe.

Sto lat Re Giorgio!

Mediolan w latach siediemdzisiatych jest czarno-bialy nawet w słoneczne dni. Piazza San Babila to miejsce przypominające dosłownie okop za czasów pierwszej wojny światowej: ktoś ma tu za zadanie coś zdobyć, z kolei ktoś inny walczy z kimś o coś, a jeszcze inni są tutaj ponieważ ktoś tak im kazał. Mieszają się tutaj ekstremalne ruchy społeczne walczące przeciwko przemocy, politykom lub po prostu - zwyczajnie o swoje prawa. Całkiem przypadkowo można natknąć się tutaj na Czerwone Brygady, Murzynów, działaczy Związków Zawodowych lub zwykłych, ciekawskich obserwatorów. Z Porta Venezia przechodzą procesje młodych ludzi, którzy chcą korzystać z przywilejów swego pokolenia (mamy anno domini 1968) a uprawniających do wolności słowa i głosu. Grupy ludzi walczą o emancypację kobiet i ich równouprawnienie. Często słyszy się tu taki slogan: ”Kobieta powinna być wolna i całkowicie niezależna w podejmowaniu swoich decyzji!”.Może zatem być seksistką, studentką, kobietą pracującą, może ale de facto nie musi być matką. Jednym słowem życie tutaj po prostu, aż wrze...

Zaledwie o kilka metrów dalej, przy Corso Venezia 37, znajduje sie diametralnie inny Mediolan. W zaledwie trzech małych pokojach zespół młodych projektantów mody stawia swoje pierwsze kroki...Zamierzają podjąć się szaleńczego wyzwania... a mianowicie pragną konkurować z mityczną stolicą mody - Paryżem a konkretnie: lansując włoską modę prȇt-ȃ-porter. To nie lada wyzwanie... To jak przysłowiowe „porywanie się z motyką na słońce”! Ale chłopaki, którzy ciężko i zawzięcie pracują w tej malej klitce o szumnej nazwie l’ufficio (gabinet) nie różnią się od tych, którzy kilka metrów dalej za oknami, wykrzykują slogany i hasła na placu. Mówiąc czysto kolokwialnie: chłopaki mają tupet jak taran – ponieważ dobrze wiedzą, że zmienią radykalnie i już na zawsze Świat Mody... i nic już nie będzie jak kiedyś...

W takim oto klimacie narodziła się wykwintna moda Giorgio Armani, Re della moda italiana (Króla mody włoskiej).Wspierany przez swojego partnera Sergio Galeottiego i sekretarkę Irenę, Armani tworzy swoją jasno określoną wizję ubioru. Dotąd tworzył kolekcje dla innych marek, osiągając spektakularny sukces w Pitti. Zaprojektował również kolekcję „Hitman” dla Nino Cerruti, linia przeznaczona dla mężczyzny nowoczesnego i kosmopolitycznego. Natomiast teraz nadszedł historyczny moment kiedy jest już zdecydowanie gotów debiutować ze swoją niezależną marką. Alea iacta est. W lutym 1975 roku prezentuje swoją pierwszą kolekcję męską, zaledwie kilka miesięcy później - kolekcję damską.„Jego pierwszy pokaz mody „- wspomina dziennikarka Gisella Borioli - „zadziwił i jednocześnie oczarował nas wszystkich”. Nie jest ani synem mistrzyni igły, ani klienta Balenciagi (typowe cechy biografii wielu projektantów mody) a co najważniejsze debiutuje w wieku ...41lat...absolutny ewenement w Świecie Mody. Niemniej jednak jest zdeterminowany i z wielką pasją całkowicie oddany swojemu projektowi. Moda XX wieku ma zasadniczo na celu dążenie do uzyskania charakterystycznego efektu płynności i lekkości, to „wyjście poza szablon”. Armani dostrzega z idealnym wyczuciem nowe potrzeby kobiet i mężczyzn. Praktycznie można przekręcić stare przysłowie: ”Nie szata zdobi człowieka”, aby mieć idealne odzwierciedlenie przewodniej myśli status symbol, czyli osoby pragnącej poprzez swój styl ubioru pokazać jaka jest jej rzeczywista (uprzywilejowana) pozycja w społeczeństwie z punktu widzenia społeczno-ekonomicznego. Dlatego też postanawia zrekonstruowa

koncepcję ubioru, która to często krepuje i usztywnia swego uzytkownika. Odrzuca niechlujstwo i całkowitą nonszalancję ze stylu folka co z tym nierozerwalnie się łączy, nienaturalną i wręcz groteskową naturę stroju. Nadaje kreacjom wcześniej wspomnianej lekkości, elastyczności, łagodności, płynności, prostoty i swobody czyli można to śmiało zmieścić i określić w dwóch dosłownie słowach: praticitàed eleganta (praktyczność i elegancja). Jego ubrania dosłownie poruszają się razem z jego właścicielem.„Nagle” – wspomina włoski znawca mody Quirinio Cont i– „ta niezaprzeczalna nowość uczyniła wszystko to co było do tej pory w stylu ubierania się, okropnie staroświeckie i obrzydliwie przestarzałe: i oto nadszedł długo oczekiwany Messia (wybawiciel)”.

Nadaje swoim kreacjom lekkości, elastyczności, łagodności, płynności, prostoty i swobody. Można to śmiało określić w dwóch słowach: praticità ed eleganza (praktyczność i elegancja).

Tworzy się całkiem nowy stereotyp kobiety: silna, zdecydowana, ambitna, arogancka. Kobiety pracujace nie tylko na stanowisku kierowniczym, a które są prawdziwymi wojowniczkami, postanawiają „podzielić się” swą męską kurtką i radykalnie przekształcić i uformować sylwetkę kobiety. Bez cienia wątpliwości gwarantuje to duży szacunek i autorytet niemniej jednak zapewnia swobodną naturalność, kobiecość i wykwint: „Wszystkie z nas” -opowiada Isabella Rossellini (włoska aktorka i modelka) -„w związku z tym, ze nie chciałyśmy nosi

ciasnych i obcisłych ubrań ,dobrze wiedziałyśmy, że na nasze szczęście, możemy znaleźć idealną garderobę u Armaniego, która nie sprawi, ze poczujemy sie jak zwyczajne i banalne obiekty seksualne”.

Doskonałe dopasowanie się do okoliczności i potrzeb, pozwala Armaniemu ,notabene w dość krótkim czasie, sta

się jedną z najbardziej reprezentatywnych i wpływowych osobowości XX wieku. Seria wydarzeń potwierdzi, że stał się charyzmatycznym liderem włoskiej mody: Richard Gere w jego stylowych ubraniach w filmie pt.:„Amerykański Żigolak”, okładka magazynu „Time”, narodziny młodzieżowej kolekcji „Emporio Armani”, fenomen jego jeansów, które to były bardzo popularne pośród sprzedawców „biznesu na kółkach”, ogromny plakat reklamowy w Brerze (...).

 

Armani zdobywa uwielbienie pośród większości gwiazd filmowych. Tak naprawdę świat Hollywood od zawsze pasjonował młodego projektanta, stąd jego wspaniałe i niepowtarzalne kreacje niejednokrotnie prezentowane na czerwonym dywanie.Dostaje oficjalny tytuł. „The perfect red carpet dress creator” (doskonały twórca idealnej kreacji na czerwony dywan). Tak o nim pieszczotliwie wręcz mówi włoska aktorka Isabella Ferrari: „Kocham go i nie krępuje mnie, fakt, że jest olbrzymem a cytując Sandro Penna, tak naprawdę jest pokorny i głośny jak zwir”. Dla Soni Bergamasco (włoskiej aktorki i reżyserki), natomiast, jest on: „mistrzem, artystą-rzemieślnikiem. Z jego nazwiska wyodrebniam słowo, które tłumaczy, ze jego ręce (mani), tworzą sensu stricto świadomie i mądrze to co robi”.

W jego małym teatrze przy Via Borgonuovo, a obecnie w teatrze przy Via Bergognome, powtarza się cyklicznie zjawisko konsekwencji tworzenia: nie znamy i nie rozumiemy przyszłych trendów Armaniego, natomiast jesteśmy tylko naocznymi świadkami trwale permanentnej i szczególnie drobiazgowej definicji idealnego wizerunku kobiety, który to de facto zaprzecza samemu sobie: lubi pozostać dobrze w pamięci, ale jednocześnie chce być prawie niedostrzegalny, ponieważ wcale nie chce być ekscentryczny. W tym zagadnieniu idealnie odnajdował sie Gianni Versace, z jego talentem tworzenia uwodzicielskich kreacji. Był jego zdecydowanym antagonistą. Armani i Versace stanowili dla siebie nierozerwalną konkurencję, podobnie jak słynni ze swej rywalizacji, powojenni mistrzowie włoskiego kolarstwa: Fausto Coppi i Gino Bartali. W owych czasach, śledzenie powstawania nowych trendów w modzie włoskiej było... niezwykle ekscytujace.„Dla Versace” - wyznaje supermodelka Nadège Dubospertus -„konkurowałyśmy między sobą, o to, która z nas dziewczyn porusza się bardziej uwodzicielsko, natomiast Armani, prosił cię o noszenie jego kreacji w jak najbardziej dyskretny i subtelny sposób: na jego wybiegu nie chodziłaś, tylko fruwałaś subtelnie jak motyl”.

Orzeł w logo (znak firmowy) marki, tak naprawdę to Armani zaprojektował podczas zwykłej rozmowy telefonicznej, bazgroląc (jak często każdy z nas to robi...) przy swoim biurku- na początku lat osiemdziesiątych. Sławna marka obejmuje szereg działó1w mody włoskiej: konfekcja męska i damska (klasyczna, młodzieżowa i dziecięca), akcesoria, perfumy, bielizna, okulary, odzież sportowa. Można to zjawisko śmiało określić jako apoteoza koncepcji istnienia brand (marki).

Ale kim tak naprawdę jest człowiek, który właśnie ukończył 85 lat, o wyglądzie i zaparciu młodego mężczyzny? Pozostaje on raczej rzadkim przykładem koncentrującym w sobie -jednocześnie aspekty menedżerskie i kreatywne, ale po śmierci Karla Lagerfelda i wycofaniu sie z branży mody włoskiej Valentino Garavaniego, Armani wydaje się potwierdzać, że jest Wielkim Mistrzem światowej sławy. Potrafił świetnie dostosować się w formie przekazu kreowania nowych trendów w modzie. Dlatego też stał się jej ostatnim strażnikiem (...).Jak słusznie zresztą zauważa włoska dziennikarka Giusi Ferré: „To naprawdę był ostatni projektant mody, który stworzył swój rozpoznawalny styl. Zawsze rozumiał jak w rzeczywistości ludzie chcą się ubierać”.

Jest człowiekiem, który chciałby przełamać swój lodowaty i nieprzenikniony obraz towarzyszący mu już od ponad czterdziestu lat. Armani w udzielanych wywiadach dzieli się z zupełną naturalnością swymi przemyśleniami i wiadomościami na temat własnej kariery i swego prywatnego życia. Szczerze przyznaje, ze poświęcił wszystko dla swojej firmy, dla swojego projektu, dla swojej pasji, ale nawet teraz, kiedy jest pytany:„Jak spędza swój wolny czas w niedziele?”- odpowiada -„Nie mogę doczekać się poniedziałku, aby wrócić do pracy”. Jest człowiekiem, który nie boi się przyznać, ze boleśnie brakuje mu utraconej miłości do Sergio Galeotti, który to zmarł w 1985 roku. Dosłownie równe10 lat po debiucie firmy, która powstała w trzech małych pokojach, i która zarazem w stosunkowo szybkim czasie stała się międzynarodowym symbolem „Made in Italy”. Podczas swoich podróży Armani nigdy nie rozstaje się z dwoma zdjęciami - na jednym jest Sergio, natomiast na drugim - mama Maria.(...). Dla człowieka sukcesu, któremu praktycznie - „chyba tylko brakuje ptasiego mleka”- najcenniejszą rzeczą na świecie są tylko dwie fotografie.

 

Autor: 
Tony di Corcia/Tłum. Anna Skowronek
Źródło: 

Elle Italia

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama