Dlaczego Polki wolą mężczyzn z Zachodu, a Polacy kobiety ze Wschodu?

Reklama

czw., 06/11/2020 - 13:23 -- zzz

Od jakiegoś czasu, w męskiej części naszego społeczeństwa, daje się zauważyć narastającą niechęć co do polskich przedstawicielek, tak zwanej, płci pięknej. Dowodem na to może być na przykład tworzenie wyrażeń takich jak “p0lka” lub “madka”, które szturmem wbiły się do słownika internautów.

 

Naturalnie, ta nowomowa ma wydźwięk stricte pejoratywny, co może się wydawać nie na miejscu, zwłaszcza w kraju, który w dużej mierze jest matriarchalny, i gdzie kobieta stawiana jest na piedestale. Jednak taki stan rzeczy nie mógł wziąć się znikąd, możliwe, że przyczyniły się do tego opinie polskich mężczyzn, którzy po kilku nieudanych związkach ze swoimi krajankami, w końcu udaje się znaleźć szczęście u boku czy to Tajki, Filipinki, lub po prostu kobiet z krajów WNP. Historie owych mężczyzn, których można znaleźć całkiem sporo na internetowych forach, różnią się od siebie nieznacznie. Większość z nich konstatuje, że związek z Polka to najgorsze co może się przytrafić mężczyźnie, na dowody podają różne negatywne cechy charakteru polskich kobiet, które podobno nie występują w takim stopniu u przedstawicielek innych nacji. Mianowicie są to takie przywary jak: księżniczkowatość, brak szacunku, stawianie wygórowanych oczekiwań, próby manipulacji czy szyderstwo w stosunku do swojego partnera. Naturalnie zdania są podzielone, jeśli chodzi o to, czy Polki rzeczywiście przodują pośród innych kobiet w tych przywarach. Jednakże nie da się ukryć, że sam fakt pojawienia się takich głosów świadczy, że, na dotąd nieposzlakowanej opinii polskich kobiet, zaczęły pojawiać się rysy.

Polskie społeczeństwo wychowane w głębokiej izolacji miało mało kontaktów z ludźmi reprezentującymi inne nacje. Całkiem możliwe więc, że Polscy mężczyźni przez kilka generacji żyli w przeświadczeniu, że te wszystkie wady, które zauważają u swoich partnerek, są zwyczajnie ich ustawieniami fabrycznymi, które to, są charakterystyczne dla całej światowej żeńskiej populacji. Przeświadczenie to zostało zachwiane, między innymi, przez amerykańską profesor psychologii – Philips Chelsea, która ponad 10 lat temu opublikowała pracę, z której można wywnioskować, że Polki są najagresywniejszymi kobietami pod słońcem. Według autorki wspomnianego artykułu, która notabene ma również na swoim koncie kilka bestsellerów o tematyce stosunków łączących kobiety, Polki są okrutne, zazdrosne i lubują się w dogryzaniu sobie nawzajem. Praca profesor Chelsea była szeroko opisywana i komentowana w polskim internecie. Większość najpopularniejszych portali pisała o tym, ale najbardziej chyba interesujące były dyskusje w sekcjach komentarzy, można bowiem było zauważyć tam pewną prawidłowość, a mianowicie mężczyźni się zgadzali z opinią autorki, a kobiety próbowały dowieść, że polscy faceci zachowują się dokładnie tak samo. W sumie to ciężko było znaleźć tam jakiś wpis, który nawoływałby do refleksji i zastanowienia się nad własnymi działaniami.

Dużo jednak wcześniej, niż pojawienie się wspomnianego artykułu, pośród polskich mężczyzn zaczęły krążyć plotki o tym, że Polki zachowują się inaczej w stosunku do obcokrajowców, zwłaszcza tych z zachodu. Wieść gminna niosła, że polskie kobiety są po prostu łatwe dla obcych. Niestety dla polskich facetów, plotki okazały się prawdą, nie tylko widać to po wskaźniku małżeństw z obcokrajowcami, gdzie Polki wyprzedzają Polaków o kilka długości. Ale również i co jest o wiele bardziej martwiące, po opiniach zwykłych ludzi, którzy mieli okazję poznać kobiety z Polski i którzy opisywali swoje przygody z nimi. Duża część z nich mówi wprost — Polki to najłatwiejsze kobiety w Europie.

Następną, przywarą, która doprowadza do szewskiej pasji polskich facetów, są niesamowicie wygórowane wymagania, które są przed nimi stawiane. Według opinii niektórych z nich, jeśli młody facet nie ma samochodu, mieszkania czy pracy na wysokim stanowisku to może zapomnieć o związku z atrakcyjną kobietą. W tym tekście chciałbym właśnie omówić te dwa aspekty charakterów polskich kobiet, czyli ich przesadna gościnność w stosunku do obcokrajowców i krótkowzroczność, która objawia się, na przykład, materializmem. Wydaję mi się bowiem, że te zachowania mogą nie być tylko wymysłami sfrustrowanych facetów, którym od braku seksu zaczęło mieszać się w głowie i za wszystkie swoje niepowodzenia oskarżają innych, ale można je wyjaśnić przy pomocy dostępnej wiedzy.

Zmarły niedawno profesor Geert Hofstede był holenderskim psychologiem społecznym, znanym głównie z utworzenia modelu wyjaśniającego różnice kulturowe i ich konsekwencje. Model ten jest używany przez wiele firm do skalibrowania metody zarządzania, aby ta była kompatybilna z narodowymi cechami pracowników. Profesor Hofstade wyodrębnił sześć czynników, według których można sklasyfikować różne nacje (power distance, individualism, masculinity, uncertainty avoidance, long-term orientation i indulgence).

Dla potrzeby tego tekstu zajmiemy się jednak tylko dwoma z tych aspektów, a mianowicie Power Distance, i Long-term Orientation. Pierwszy z nich stara się rzucić światło na stosunki panujące pomiędzy podwładnym i przełożonym, im wyższy wynik uzyskany w tym wymiarze, tym bardziej formalne są stosunki. Polacy punktowali w tym aspekcie dość wysoko, a jeśli chodzi o kraje rozwinięte, do których pozwoliłem sobie zaliczyć nasz, jest to wynik najwyższy. Wysoki Power Distance czy dystans władzy, nie jest naturalnie niczym złym, jeśli mówimy o środowisku firmowym. Moim zdaniem nawet pomaga utrzymywać właściwe relacje między pracownikami, gdyż pozwala uniknąć zbytniej zażyłości, która może okazać się problemem w chwili kiedy przełożony musi podjąć niepopularną decyzję. Niemniej jednak, co jest przydatne w jednym środowisku, może okazać się kłopotem w innym. To nie jest oczywiście tak, że Polacy po wyjściu z pracy zmieniają swoje podejście. Poza pracą nie mamy przełożonych, ale mamy za to hierarchię społeczną, w której dystans pomiędzy poziomami też jest różnie postrzegany w zależności od nacji. Jako dowód anegdotyczny, na trafność wniosków profesora Hofstede, mogę tu przytoczyć sytuację, w której starszy mężczyzna zachowywał się jak zdenerwowany chłopiec podczas rozmowy z młodym lekarzem na jednym ze szpitalnych korytarzy. Jego mowa ciała taka jak opuszczanie wzroku, gniecenie beretu w rękach, czy przestępowanie z nogi na nogę dawało jasno do zrozumienia, że nie czuje się on równie ważny co jego rozmówca. W naszej kulturze lekarz to zawód zaufania społecznego, do którego wykonywania potrzebny jest zestaw cech i umiejętności charakteryzujący niewielka część naszego społeczeństwa. Do tego dochodzi fakt, że w pewnym sensie lekarz jest urzędnikiem państwowym, który ma jakąś dozę władzy, może na przykład wpisać kogoś na wcześniejszy termin operacji, czy jakiegoś zabiegu, albo skutecznie utrudnić leczenie. I dlatego wykonujący ten zawód są postrzegani jako mający wysoką pozycję w hierarchii społecznej. A z racji tego ze w naszym narodzie dystans do władzy jest wysoki, to relacje te nabierają zdecydowanie innej dynamiki, niż w nacjach, które mają niski wskaźnik tego fenomenu.

 

Wydaje się, że podobny mechanizm może być odpowiedzią na pytanie, dlaczego Polki uchodzą za łatwe zwłaszcza w oczach mężczyzn z zachodniej Europy czy Stanów Zjednoczonych. Większość czytających ten artykuł jest zaznajomiona z pojęciem hipergamii, dla tych którzy nadal tego nie wiedzą, przypominam, że to immanentna cecha kobiet, która popycha je do szukania partnera w wyższych sferach społecznych, niż te w których się same obecnie znajdują. A więc można by postawić hipotezę badawczą, że Polki uznają obcokrajowców za osoby będące wyżej w hierarchii społecznej, i przez to hipergamia podpowiada im, że ten czy tamten obcokrajowiec jest bardziej warty uwagi niż jakiś Polak. Powody takiego stanu rzeczy nie są do końca dla mnie jasne, można tu oczywiście spekulować, że chodzi o popkulturę, która jest w większości tworzona na zachodzie, czy też o lata zaborów i okupacji brunatnej, czy czerwonej, które pozostawiły nasz kraj biednym i słabo rozwiniętym. I dlatego z zazdrością patrzyliśmy na ludzi z zachodniej Europy czy Ameryki jako na tych szczęściarzy, którzy żyją spokojnie i dostatnio, i jakoś domyślnie uznaliśmy ich za lepszych. Czy moje przypuszczenia w tej kwestii są uzasadnione pozostaje sprawą otwartą dla psychologów i antropologów kultury. Najważniejsze jednak jest zdanie sobie sprawy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż Polki rzeczywiście wolą obcokrajowców, bo związek z takim oznacza, oczywiście w ich mniemaniu, pewnego rodzaju awans społeczny. Każdy, kto był lub jest w życiu zawodowym przełożonym kobiety, zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że ma się uprzywilejowaną Pozycję w wypadku chęci zmiany relacji z profesjonalnej na romantyczną. Wszyscy znamy tę kliszę o sekretarce romansującej ze swoim szefem, w rzeczywistości wygląda to jeszcze bardziej banalnie. Nie trzeba zajmować najwyższych stanowisk, żeby być postrzeganym jako bardziej atrakcyjnym przez kobiety ( a zwłaszcza Polki), facet może być barmanem, a dziewczyna kelnerką, to wystarczy, aby narzucona odgórnie hierarchia zwolniła ten mechanizm. Reasumując, za sprawą dziwnego koktajlu kultury, historii, wrodzonych cech, a może nawet i genetyki polskich kobiet, obcokrajowiec z bogatszego kraju czuje się w ich otoczeniu jak szef wśród swoich podwładnych. Automatycznie dostaje od nich bonus do atrakcyjności i paradoksalnie, dużo łatwiej jest mu wejść w intymną relację z Polką niż Polakowi, nawet jeśli komunikacja z nią odbywa się łamanym angielskim.

 

595831315977554b42684578_1591859374y5PGrAogszTYBUqcVL8HTN.jpg

 

Są jednak kraje, które mają jeszcze większy dystans do władzy. Na dodatek są to kraje blisko położone i biedniejsze, mowa tu oczywiście o Ukrainie, Białorusi i generalnie byłych republikach sowieckich. Według skali profesora Hofstede, wyprzedzają oni Polaków o ładnych kilka punktów, a więc zjawisko opisane wyżej powinno tam występować jeszcze szerzej. Co w sumie może być dobrą wiadomością dla polskich mężczyzn, gdyż poniekąd jako przybysze z zachodu, będą mieli ułatwione zadanie, jeśli chodzi o znalezienie partnerki. Ale to nie jedyny powód, dla którego uważam, że kobiety z Ukrainy czy Białorusi są bardziej odpowiednie dla Polaków.

Podobno dziewczyny z byłych republik sowieckich słyszą od swoich matek, że jeśli chcą być żoną generała, to niech wyjdą za porucznika, co oczywiście wskazuje na zamiłowanie do długoterminowego planowanie. Badania profesora Hofstede zdają się potwierdzać tę anegdotę, ponieważ w wymiarze “Long-term Orientation” co można by przetłumaczyć jako orientację długoterminową, kraje takie jak Rosja, Białoruś czy Ukraina uzyskują bardzo wysoki wynik. W przeciwieństwie do Polski, która uzyskała relatywnie niską notę, ekonomista mógłby rzec, że mamy wysoką preferencję czasową, a bardziej zrozumiałe; po prostu, jako naród, jesteśmy raczej nastawieni na krótkoterminowe korzyści. Co niestety implikuje również, że Polki chętniej wchodzą w relację z osobami, które już osiągnęły jakiś status, aniżeli z tymi, którzy dobrze rokują na status jeszcze wyższy. Na domiar złego, krótkoterminowa orientacja Polek może skutkować większą podatnością na pokusę zdrady obecnego partnera. Sex na przykład z obcokrajowcem, który domyślnie ma wyższy status, może przynieść kobiecie szybszą gratyfikację, niż zbliżenie z jej obecnym chłopakiem. Który co prawda jest na ostatnim roku informatyki, i ma już nawet prace na pół etatu, ale nadal mieszka z mamą i jeździ tramwajem. Nie chcę tutaj w żaden sposób sugerować, że ten problem znika w stosunkach z Ukrainkami czy Białorusinkami, na pewno nie. Wnioskuje tylko na podstawie dostępnych mi informacji, że polskie kobiety mogą być bardziej predestynowane do tego typu zachowań.

 

Podsumowując, sprawy nie napawają optymizmem, wygląda na to, że naprawdę jest coś na rzeczy, jeśli chodzi o zachowania godowe polskich kobiet, ale nawet jeśli, moje przypuszczenia, które opisałem w tym tekście, w pełni by się potwierdziły. To i tak nie jest to powód, żeby znienawidzić Polki. W końcu to nie ich wina, że są, jakie są, czy ktoś ma pretensje do tygrysa w zoo, który zagryzł kogoś, kto wszedł na jego wybieg? Oczywiście, że nie, taka jest tygrysia natura, tak samo natura Polki sprawia, że zachowuje się w sposób, jaki może wydawać się godny potępienia, ale tak właśnie jest skonstruowany świat. A więc, zamiast lamentować, rzucać się Rejtanem i wieszać na nich psy, lepiej zwyczajnie zrozumieć ten mechanizm, i w miarę możliwości wykorzystać go do swoich potrzeb.

Autor: 
Towarzysz_Szmaciak
Źródło: 

wykop

Polub Plportal.pl:

Reklama