Coś lub ktoś ukradł kierownicę, która pomaga ci prowadzić swoje życie – musisz ją odzyskać

Reklama

wt., 09/07/2021 - 00:31 -- MagdalenaL

Zdjęcie: „Czuję, jakby to ktoś inny podejmował decyzje za mnie. Po prostu nie mam na nic ochoty, niczego nie pragnę”. Dlatego właśnie musisz porozmawiać z psychoterapeutką Phillippą Perry. (Bogdan Kurylo/Getty Images)

Oryginalny tytuł: "Coś lub ktoś ukradł kierownicę, która pomaga ci  prowadzić swoje życie – musisz ją odzyskać – mówi Philippa Perry"

 

PYTANIE: Jestem w takim momencie mojego życia, w którym muszę zobowiązać się do rzeczy, których się ode mnie oczekuje, np. do posiadania domu, małżeństwa, dzieci. Muszę podjąć decyzje, które kształtują całe moje życie. Jednak ostatnio zdecydowałam się zakończyć związek i zrezygnować z kupna domu, ponieważ  nie potrafiłam zaangażować się w to całym sercem. W pewnym sensie, czułam, że dotarłam do tych ważnych wydarzeń nie dlatego, że z ekscytacją sama o tym zadecydowałam, ale dlatego, że mi to wszystko narzucono. Nie chodzi o to, że nie podejmuję ważnych decyzji  – czasem muszę, bo w końcu muszę gdzieś mieszkać. Jednak zawsze mam wrażenie, że ktoś inny decyduje za mnie, bo ja po prostu nie mam na nic ochoty, niczego nie pragnę. Im więcej o tym myślę, tym bardziej czuję, że od zawsze tak było i już zawsze tak będzie. Mam bardzo krótkoterminową perspektywę, przez którą mogę oczekiwać z niecierpliwością  na drobne rzeczy, takie jak wakacje lub rozpoczęcie nowej pracy, ale nie mogę cieszyć się na nic, co ma konsekwencje w przyszłości. Nigdy nie zostaję na dłużej w jednym miejscu zatrudnienia, ani nawet nie mam żadnego planu oszczędnościowego. Czy oczekuję zbyt wiele, czy może życie właśnie takie jest? Co jest ze mną nie tak?

ODPOWIEDŹ PHILLIPPY: Zapytałaś: „Co jest ze mną nie tak?”. Nigdy nie byłam  fanką tego pytania, wolę „Co się ze mną stało i jak udało mi się przetrwać?”. Ktoś lub coś jakoś ukradł kierownicę,  która pomaga ci  prowadzić swoje życie i twoim zadaniem jest ją teraz odzyskać. Wspominasz o zakończeniu ważnego związku i zrezygnowaniu z kupna domu, ale nie mówisz mi, jak się z tym czułaś. Czy przyniosło ci to ulgę? A może nie poczułaś nic? Tęsknisz za tą drugą osobą? Jesteś smutna? A może szczęśliwa?

Zastanawia mnie również skąd wzięłaś ten zestaw ścisłych zasad, mówiący, że życie powinno być prowadzone w określony sposób. Z dzieciństwa? Może od rodziców lub zaobserwowałaś to w swojej kulturze? Być może nigdy nie nauczyłaś się odkrywać swoich własnych uczuć, tylko te, które „powinnaś” odczuwać. Rozumiem aluzję twoich „powinnam”, zakładając, że w życiu jest określony czas na to, żeby się ustatkować. A kto tak powiedział? Sądząc po tym jak to brzmi, na pewno nie ty.

Zastanawiam się, czy twoje uczucia były traktowane poważnie, kiedy byłaś jeszcze niemowlakiem. Czy mogłaś chcieć czegokolwiek, a jeśli mogłaś, czy pozwalano ci po to sięgnąć, czy też o to poprosić. Krótko mówiąc, zastanawiam się, czy tendencja ludzi do mówienia o tym, czego ty chcesz i czego ty potrzebujesz i co ty powinnaś zrobić, sprawiła, że twoje prawdziwe uczucia już na samym początku stały się zbędne, więc nieświadomie je wyparłaś. Jeśli nie możemy czuć, nie możemy też wiedzieć, czego chcemy, a jeśli nie wiemy, czego pragniemy, jak możemy do tego dążyć? Zaletą tłumienia wszelkich emocji, zamieniania się w kamień, jest to, że nie można cię skrzywdzić. Jednak ceną tego wszystkiego jest to, że tak naprawdę to nie jest życie. Pytasz: „Czy może życie właśnie takie jest?”, co sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, nad tym, czy jesteś oderwana od swoich uczuć, od samej siebie.

Ludzie czasem wierzą, że istnieją dwa rodzaje uczuć – stłumione lub wymykające się spod kontroli – i kiedy boją się tych drugich, wybierają te pierwsze. Ale wcale nie musisz wybierać między rozumem a sercem, możesz mieć jedno i drugie. Twój rozum może słuchać twojego serca i brać je pod uwagę przy podejmowaniu, lub niepodejmowaniu, decyzji. Aby odkryć, czego tak naprawdę pragniesz, myślę, że będziesz musiała trochę zamknąć się na to, co mówi ci rozum i trochę bardziej otworzyć serce.

Czasami zamieramy ze strachu, bojąc się, że dokonamy złego wyboru – czy reagujesz tak samo? Wydaje się, że możemy uniknąć błędów, jeśli nie podejmujemy decyzji, jednak niepodjęcie decyzji nadal jest wyborem i może, podobnie jak inne wybory, być zły. Uważam, że bez perspektywy czasu tak naprawdę nie da się stwierdzić, czy wybór jest właściwy – i nikt z nas tego nie może. Błędy i porażki to okazje do nauki.  W psychoterapii czasami nazywamy je „kolejną pieprzoną okazją do nauki”.

Zastanawiam się, czy myśl o tym, że inna osoba wpływa na ciebie, jest odrażająca. Boisz się tego, że ktoś przejmie kontrolę nad twoim życiem? To może nie dotyczyć ciebie, ale zauważyłam że gdy ktoś jest bardzo zamknięty i nikogo do siebie nie dopuszcza, a przynajmniej nie na długo, to nadal dopuszcza bardzo stare przekonania, a nawet ludzi, którzy je najpierw zaszczepili, co utrudnia, choć nie uniemożliwia, zmianę sposobu myślenia. Krótko mówiąc, zastanawiam się, czy nadal jakoś tkwisz w swoim dzieciństwie. Co by się stało, gdybyś zmniejszyła wpływ swoich najwcześniejszych doświadczeń i pozwoliła sobie być obecną tu i teraz?

Przeczytałam twój e-mail dwa razy i muszę powiedzieć, że miał on na mnie jakiś wpływ, dlatego zastanawiam się, czy w ten sam sposób wpływasz na ludzi wokół siebie w prawdziwym życiu.  Dlatego, że mówisz, że nie odczuwasz żadnego zapału do podejmowania decyzji czy brania zobowiązań, ja mam ochotę powiedzieć „spróbuj tego” albo zapytać, czy próbowałaś tamtego? Co zaczyna być problemem, ponieważ właśnie wtedy zostajesz obarczona planami, które nie są twoim pomysłem, więc nie możesz się w nie zaangażować. Dlatego też nie powiem,  żebyś spróbowała terapii, aby dowiedzieć się, kim jesteś i czego chcesz, nie powiem, żebyś spróbowała buddyzmu, ponieważ jego wyznawcy wierzą, że pragnienie jest źródłem cierpienia, a zamiast tego po prostu powiem, żebyś dała sobie czas na uczucia, a następnie znalazła swoją własną drogę.

 

Autor: 
Phillippa Perry / tłum. Magdalena Zbyrowska
Polub Plportal.pl:

Reklama