Izolował się przez rok dobrowolnie, zanim nadeszła pandemia

Reklama

śr., 10/28/2020 - 17:59 -- MagdalenaL

Stian Enger, postanowił zrezygnować ze szkoły, porzucił swoich przyjaciół i zamknął się w swoim pokoju na cały rok. Miało to miejsce przed tym, jak ktokolwiek słyszał o koronawirusie.

Stian podjął decyzję.

Ciemnowłosy 17-latek schodząc po schodach, przystanął w połowie drogi i zaczął obserwować swoich rodziców przy kuchennym stole. Jak mówił wcześniej, decyzję już podjął, wystarczyło przekazać wieści rodzicom.

Rodzice nie byli zaskoczeni jego słowami, mieli coraz większe trudności od pewnego czasu z wyciągnięciem syna z łóżka. Kilkakrotnie padały już słowa z ust chłopaka, że nie lubi szkoły. Rodzice nie akceptowali tego i kazali mu do niej chodzić. Ten wieczór pod tym względem nie był wyjątkiem, powiedzieli, że oczywiście, że będzie chodził i, że zda do kolejnej klasy.

  • Jak widzisz swoją przyszłość bez ukończenia szkoły? - zapytała syna matka.

Stian zawsze był upartym dzieckiem, tę cechę odziedziczył po swojej mamie, jak coś postanowił to po prostu tak było. Dlatego przyszedł do rodziców przygotowany, z listą wad i zalet niechodzenia do szkoły.

  • Potrzebuję przerwy od tego wszystkiego, co się wydarzyło. - odparł Stian.

Rodzice chłopaka doskonale wiedzieli, co się działo przez ostatnie 14 lat. Napady złości, liczne siniaki i co najgorsze samotność. Mama Line nie mogła zasnąć po tej dyskusji, poszła przejść się nocą po okolicy, żeby wszystko na spokojnie przemyśleć.

  • Przez te wszystkie lata, robiliśmy to co wy uważaliście dla mnie za najlepsze. Czy przez ten rok możemy spróbować zrobić to, co ja uważam za najlepsze dla mnie?- to były słowa Stiana, który miał już dość obecnej sytuacji. Tym razem postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i odciąć się od wszystkich. 

Dzieciństwo

Wszystko zaczęło się psuć w 2003 roku. Na wycieczce samochodowej po Danii, gdy ojciec Truls nagle zobaczył, że oczy jego syna przewracają się do tyłu, a źrenice znikają. U syna niedługo później zdiagnozowano epilepsję. Chłopiec miał tylko 3 latka. Według jego rodziców zaczął się zmieniać, z dziecka niegdyś bardzo towarzyskiego, na takie z wieloma problemami. Padaczka wpłynęła również na sposób, w jaki chłopiec bawił się z innymi dziećmi. Miał mniejszą kontrolę nad impulsami i szybko złościł się, jak nie dostał tego, co chciał. Chociaż miał łatwość w nawiązywaniu kontaktów, chłopiec bardzo walczył o utrzymanie przyjaciół, a rodzicom ciężko było patrzeć na samotność swojego syna w okresie dojrzewania. Jeszcze trudniej było im patrzeć na syna, który prawie codziennie wracał do domu z łzami w oczach i licznymi siniakami na ciele. Stian był wyśmiewany w szkole. Opinie krążące po szkole na jego temat były takie, że odpychał ludzi, będąc trudnym i bystrym. Sam to bardzo boleśnie odczuwał.

Miał nadzieję, że gimnazjum coś zmieni. Chłopak rozpoczął naukę w innej szkole, niż wcześniej, był bardzo zdeterminowany, żeby zacząć od nowa.

  • Starałem się robić wszystko, żeby w nowej klasie uważali mnie za zabawnego. - mówił Stian.
  • W nowej szkole chłopak nękał innych uczniów, po to, żeby sam znowu nie być ofiarą prześladowania. Dzisiaj głęboko tego żałuje.
  • Wiedziałem, że jestem niegrzeczny, że nie powinienem tak robić. Jednak wtedy myślałem tylko o sobie.
  • Stian w nowej szkole był klaunem klasowym i zajmował się zastraszaniem nauczycieli. Notorycznie spóźniał się na zajęcia, nie odrabiał pracy domowej i przeszkadzał w prowadzeniu zajęć. Jego popularność rosła wraz z gwałtownym spadkiem ocen, co doprowadziło go do takiego niskiego poziomu ocen, że wylądował w specjalnej szkole dla młodzieży mającej trudności z nauką. W ten sposób stracił kontakt z nowymi przyjaciółmi, o których tak się starał. W kolejnych latach, Stian wieczorami siedział sam w domu, podczas, gdy jego rówieśnicy spędzali czas z przyjaciółmi.

Rok izolacji

W 2019 roku Stian porzucił szkołę średnią za zgodą rodziców. Mijały tygodnie, mimo tego, że chłopak nie miał na siebie pomysłu, wpadł w coś w rodzaju rutyny. W sypialni Stiana było ledwo miejsce na 90-centymetrowe łóżko i biurko. Na biurku miał potężny komputer, dwa ekrany i słuchawki z mikrofonem.

  • Tak, tak. Nie spałem już od dziesięciu minut.
  • Stian, jak zwykle kłamał przez telefon, gdy jego matka dzwoniła, jak co dzień o godzinie 9. Miał umowę z rodzicami, że powinien wstawać codziennie rano o zwykłej porze, nawet jeśli nie idzie do szkoły. Jednak, jak tylko mama się rozłączała, Stian wracał do łóżka spać.

    Była godzina 11, a chłopak nadal leżał w łóżku, wszystko przez to, że siedział do późnych godzin nocnych. Następnie schodził na dół na śniadanie, a raczej lunch i wracał na górę do swojego pokoju, włączyć komputer i przy nim spędzał resztę swojego dnia.

    Chłopak nie miał żadnego problemu z siedzeniem przed komputerem 8-9 godzin dziennie bez przerwy. Często nie spał całą noc, aby móc grać. Zgodnie z umową z rodzicami, powinien mieć normalny rytm dobowy i spędzić ten rok na treningu i odbudowie psychicznej. Zamiast tego spędzał czas jedząc w fast-foodach, pijąc napoje gazowane i siedząc przed komputerem przez wiele godzin dziennie.

  • Było świetnie. Bez żadnego stresu, czy presji. Czułem, że wiodę idealne życie. - mówił chłopak. Z drugiej strony wymarzone życie Stiana, było koszmarem dla jego rodziców.

Nieudany

Mama Line Enger doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej syn często spał do późna i spędzał zbyt wiele czasu przed komputerem.

  • Dostajesz tyle ciosów w twarz, bo sprawy nie układają się tak, jakbyś tego chciał. Muszę być szczera, czasem myślałam, że Stian jest po prostu leniwy. Często wstydziłam się wyboru życiowego syna. Szczególnie bolesne było słuchanie od znajomych, jak opowiadali o życiu codziennym, o szkole, wspólnym spędzaniu wolnego czasu, odwiedzaniu znajomych. Bolało słyszeć te słowa, bo były tak dalekie od naszego życia. Czułam, że Stian nie ma życia, o którym warto byłoby wspominać w rozmowach. Czuliśmy, że zawiedliśmy, jako rodzice.
  • Największym zmartwieniem Line było to, że Stian całkowicie wypadnie ze społeczeństwa. “Na co u licha się zgodzili? A co by było, gdyby Stian został w domu do 40 roku życia?”

    Kobieta nie wiedziała o tym wtedy, ale Japończycy mają słowo na określenie tego, czego Line obawiała się najbardziej.

    Hikikomori.

Niewidzialny

  • Słowo “hikikomori” składa się z japońskich czasowników “hiku” i “komoru”. Obydwa oznaczają wycofanie się lub zamknięcie w sobie.
  • Wielu Japończyków uważa, że hikikomoris to beznadziejne przypadki. - mówi Tara Ishizuka Hassel, w połowie Norweżka, w połowie Japonka. Mieszka w Tokio od siedmiu lat i uzyskała tam tytuł magistra kultury japońskiej.
  • Według definicji “hikikomori” to osoba, która izoluje się od społeczeństwa, zamykając się w domu na okres ponad sześciu miesięcy. W Japonii w ten sposób żyje ponad 1,15 miliona osób. Takie osoby nie pracują, nie uczą się, ani nie spotykają z innymi ludźmi z wyjątkiem rodziny. Zamiast tego spędzają całe dnie na czytaniu, oglądaniu telewizji, graniu w gry komputerowe i spaniu. Co takiego jest w japońskim społeczeństwie, że dorośli odchodzą na emeryturę do swoich sypialni i po prostu tam zostają?
  • Japonia to społeczeństwo grupowe, w którym każdy ma do spełnienia określoną rolę, a jednostka nie jest tak ważna, jak sama grupa. - mówi Hassel.
  • Japonia to tradycyjne społeczeństwo, oparte na obowiązkach i wynikach, szczególnie w życiu zawodowym. Podobnie, jak wielu rodziców z zachodnich stron, Japończycy marzą o tym, żeby ich dzieci odniosły sukces w życiu zawodowym, dlatego niektórzy oszczędzają długo wcześniej, aby zapewnić swoim pociechom prywatną edukację. W ten sposób chcą mieć pewność, że dzieci dostaną się na prestiżową uczelnię i dostaną najlepsze możliwe nauczanie.
  • Rodzice poświęcają się dla swoich dzieci. Dlatego pociechy od małego wiedzą, czego się od nich oczekuje. Dlatego też wysoki jest odsetek “upadków”. Wszystko przez to, że w Japonii nie ma czegoś takiego, jak druga szansa. Masz jedną szansę. I to wszystko. Nic dziwnego, że czujesz się źle, jak nie spełniasz oczekiwań. - mówi Hassel.

Sieć Hikikomori

W Bærum światło zapaliło się entuzjastom pracującym z młodymi ludźmi znajdującymi się w niekorzystnej sytuacji, gdy w 2016 roku natknęli się na norweską pracę magisterską na temat hikikomori.

  • Zdaliśmy sobie sprawę, że w Norwegii mamy wiele przypadków młodych ludzi, którzy nie radzą sobie w ogóle ze szkołą, pracą, czy życiem.- mówi Hanne Naug, specjalista psycholog w Zespole ds. Zasobów dla Młodzieży.
  • Ci młodzi ludzie walczą, ale również wycofują się i nie szukają pomocy. Nie stwarzają problemów dla innych i dlatego często są niewidoczni. - mówi koleżanka Ingeborg S. Lishaugen.
  • Wiele osób uważa trudnych młodych ludzi za odtwórczych. Robią hałas i wpadają w kłopoty, być może próbując pokazać światu zewnętrznemu, że nie czują się dobrze i to jest jedyny sposób w jaki potrafią to zrobić.

    Wyzwanie polega na tym, jak dotrzeć do tych “niewidzialnych” młodych ludzi.

  • Nie wiem, ile razy siedziałam przed zamkniętymi drzwiami sypialni, próbując przekonać kogoś do powrotu do szkoły. To po prostu nie działa. - mówi Pål Gustavsen z Follow-up Service, jego zadaniem jest przekonanie młodzieży do powrotu do szkoły i życia zawodowego. -Jednak łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Większość młodych ludzi siedzących w domu przez tak długi czas, po prostu się poddaje. W takich wypadkach nie ma co wysyłać ich do szkoły, czy na bezpłatny staż.
  • Odkrycie zjawiska “hikikomori” w Bærum zapoczątkowało projekt “Sieć Hikikomori”, który powinien pomóc zmienić życie chociażby Stiana. Czytając o japońskim fenomenie i dzieląc się spostrzeżeniami, sieć zdała sobie sprawę, że młodzi ludzie potrzebują czegoś zupełnie innego niż alternatywy, które otrzymali wcześniej.
  • Musimy dać im rzeczy, które mają dla nich jakąś wartość. Takich, jak możliwość ukończenia przedmiotu. Zdaliśmy sobie sprawę, że te działania trzeba podejmować w pomieszczeniach młodzieży lub na arenie, na której czują się bezpiecznie. - mówi Gustavsen.

W ten sposób powstał pomysł dostosowanego programu nauczania, we współpracy z liceum Sandvika, aby wywabić młodych ludzi, takich jak Stian.

Dom gier

W sali komputerowej w klubie młodzieżowym w Bærums Verk, kilkoro młodych ludzi siedzi w milczeniu przed ekranami komputerów.

Jedną z tych osób jest Camilla, dziewczyna o jasno brązowych lokach, ze srebrnym kolczykiem w nosie. Jest ubrana w dużą bluzę z kapturem, aby nie zostać rozpoznaną. Podobnie, jak Stian, dziewczyna też ma trudności w szkole.

  • Jedyne, o czym mogłam myśleć, kiedy byłam w szkole, to to, że ludzie mówili o mnie niepochlebne rzeczy, oczywiście za moimi plecami. - mówi dziewczyna.
  • Camilla ma nawyk trzymania rąk skrzyżowanych podczas rozmowy. Ciągle ciągnie za boki bluzy, jakby próbowała ukryć swoje ciało przed rozmówcą.
  • Pierwszy raz, usłyszałam słowa brzydka i gruba kierowane w moją stronę, gdy byłam w przedszkolu. Wiele lat zastraszania stopniowo zniszczyło moją samoocenę i poczucie własnej wartości.
  • Kiedy w szkole było ciężko, dziewczyna wracała do domu. Jej mama sama doświadczyła prześladowania w szkole, miało to też duży wpływ na to, że była najważniejszą osobą w jej życiu.
  • Gdyby nie moja mama, nie sądzę, że jeszcze bym żyła. - mówi Camilla.
  • Świat Camilli rozpadł się na kawałki, gdy jej mama zmarła po długim okresie ciężkiej choroby, tuż przed ukończeniem przez Camillę 18 roku życia. Dziewczyna załamała się i przesypiała większość dnia. Przez wiele tygodni izolowała się w domu, nie rozmawiając z nikim. Najgorsza była myśl, że reszta świata po prostu żyła bez niej.
  • Dla mnie wszystko, jakby się zatrzymało. Czułam się bardzo samotna. Parę osób próbowało mi pomóc.
  • Dlatego, gdy dostała możliwość podjęcia nauki w Domu Gier, zgodziła się na to bez wahania. To stało się powodem, dla którego wstawała rano.
  • To było dla mnie niezwykle ważne, aby się wydostać z domu raz w tygodniu. Dało i to poczucie zdobycia mistrzostwa.
  • W Domu Gier młodzi ludzie są pod stałą opieką nauczycieli ze szkoły średniej Sandvika. Otrzymują wskazówki telefoniczne i e-mailowe, gdy nie mogą się fizycznie pojawić. Unikają też ciągłej rozmowy o emocjach. Celem tego, jest utworzenie sanktuarium, w którym młodzi ludzie będą mogli spotykać się z innymi bez poczucia wstydu.
  • Dla niektórych dodatkowym obciążeniem jest ciągłe wyjaśnienie tego, dlaczego nie załatwiasz swoich spraw.- mówi Anja Proskurnicki, kierownik działu w Utekontakten.
  • Kobieta uważa, że ważne jest, aby uczestniczyć w społeczności, która nie wymaga od ciebie więcej niż jesteś w stanie znieść.
  • To bardzo niefortunne, jeśli wyzwania społeczne mają uniemożliwić komuś ukończenie szkoły. W dzisiejszych czasach, wszystko można zrobić online. Dlaczego więc, nie możesz ukończyć liceum online, pyta Proskurnicki. Uważa, że pandemia koronawirusa pokazała, że możliwe jest nauczanie zdalne na dużą skalę, w tak krótkim czasie.
  • Bycie towarzyskim i interakcja z innymi jest ważną częścią życia wielu ludzi, jednak należy pamiętać, że nie dotyczy to wszystkich ludzi.
  • Pierwsze miesiące izolacji Stiana były pełne rozczarowań, zgodnie z umową z rodzicami, chłopak miał uczestniczyć w cotygodniowych rozmowach z Pålem Gustavsenem. Chłopak miał też okazję odbyć staż w lokalnym sklepie, jednak nie pojawił się ani na rozmowie kwalifikacyjnej, ani w pracy. Dopiero, gdy Stian otrzymał propozycję podjęcia nauki w Domu Gier, zdał sobie sprawę z tego, co naprawdę może robić. Wreszcie dostał to, czego potrzebował, miejsca, w którym może skoncentrować się na przedmiotach szkolnych, bez żadnych zakłóceń życiowych. Lepsze samopoczucie dało wiarę Stianowi, zaczął przychodzić na zajęcia co tydzień, poskutkowało to podniesieniem ocen z dwóch przedmiotów.
  • Trochę banalnie jest powiedzieć, że jest lepiej. Ale tak właśnie jest, potrzebowałem na to roku, ale naprawdę jest lepiej. Cieszę się, że wróciłem do społeczeństwa. - mówi Stian, który jesienią rozpoczął przygodę z linią E-sport Aktiv w Sunnfjord Folkehøgskole i dobrze radzi sobie w szkole.

Stian: - Jest lepiej 

  • Pierwsze miesiące izolacji Stiana były pełne rozczarowań, zgodnie z umową z rodzicami, chłopak miał uczestniczyć w cotygodniowych rozmowach z Pålem Gustavsenem. Chłopak miał też okazję odbyć staż w lokalnym sklepie, jednak nie pojawił się ani na rozmowie kwalifikacyjnej, ani w pracy. Dopiero, gdy Stian otrzymał propozycję podjęcia nauki w Domu Gier, zdał sobie sprawę z tego, co naprawdę może robić. Wreszcie dostał to, czego potrzebował, miejsca, w którym może skoncentrować się na przedmiotach szkolnych, bez żadnych zakłóceń życiowych. Lepsze samopoczucie dało wiarę Stianowi, zaczął przychodzić na zajęcia co tydzień, poskutkowało to podniesieniem ocen z dwóch przedmiotów.
  • Trochę banalnie jest powiedzieć, że jest lepiej. Ale tak właśnie jest, potrzebowałem na to roku, ale naprawdę jest lepiej. Cieszę się, że wróciłem do społeczeństwa. - mówi Stian, który jesienią rozpoczął przygodę z linią E-sport Aktiv w Sunnfjord Folkehøgskole i dobrze radzi sobie w szkole.
Autor: 
Tłum. Martyna Grygier
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama