„Kiedyś to byli mężczyźni, teraz to same pizdy w rurkach”

Reklama

wt., 01/26/2021 - 06:09 -- zzz

 

Od kilku ładnych lat ciągle słyszę o kryzysie męskości. Ciągle słyszę te same opinie na temat mężczyzn – że to cipki wychowywane przez mamy, a to że są niedojrzali (do prawdziwego związku), a to że są brudnymi nieogarami, a to że nic nie umieją w domu zrobić. Że nie umieją zarobić, ani zadbać o kobietę, że nie umieją tego, nie umieją tamtego. No i że kryzys męskości.

Przy wielu tego typu (często) słusznych zarzutach, jakoś nikt w mainstreamie nie zadaje publicznie pytania w drugą stronę – NO OK, ALE CO Z KOBIETAMI?

Mówiąc w mediach o kryzysie męskości, w milczeniu rozmówcy, dziennikarze, psycholodzy nie mówią o kryzysie kobiecości. Zakładają z góry, że z kobietami jest WSZYSTKO w porządku. No i  NATURALNIE, że to wina tych „głupich, niedojrzałych” facetów. Ale czy to prawda?

Wg mnie NIE. Taki sam problem jest zarówno z mężczyznami jak i z kobietami. A przynajmniej część kobiet ma problem z „kryzysem kobiecości”, jak i część mężczyzn ze swoim. Zaraz wyjaśnię co mam na myśli, jest kilka płaszczyzn na których widać kryzys kobiecości. (Kilka lat temu napisałem podobny artykuł  „Co się Popsuło w Kobietach? Trendy anty-męskie vs Silne Samotne Kobiety” polecam Ci później go przeczytać)

 

1. Kryzys kobiecości w epoce Instagrama – brak inteligencji towarzyskiej i emocjonalnej

kryzys kobiecościDziewczyna wstawia na Tindera fotki, na których daje jednoznaczne sygnały seksualne, ale w opisie ma, że nie szuka „fuckboyów”. Pewnie nie tylko ja widzę tu niespójność?  Świadomość tego jakie sygnały wysyłasz ludziom o sobie, jakie emocje wywołujesz w innych, świadomość i zrozumienie jak i dlaczego ludzie reagują na CIEBIE tak, a nie inaczej – to podstawa szeroko rozumianej  inteligencji emocjonalnej. Niestety BARDZO często kobietom na Instagramie brak jest nawet podstaw. Pewnie widziałeś albo słyszałeś te wszystkie panny, narzekające że faceci chcą tylko ruchania i jedzenia, i że są niedojrzali bo lecą tylko na wygląd itd. Podczas gdy ich fotki wyglądają jak żywcem wyjęte z sesji foto dla CKM, Playboya. Albo ze śp. „Twojego Weekendu”.

2. Kryzys kobiecości – naiwne marzenia i bajkowe myślenie o świecie

Kobiety często mówią “chciałabym, żeby ON MNIE ZDOBYWAŁ, ŻEBY O MNIE WALCZYŁ i się starał” – kluczowe jest tutaj słowo “ktoś”. Nie Zenek z osiedla, ale ten konkretny, atrakcyjny facet,  np. Massimo z „365 dni” czy główny bohater „50 twarzy Greya”, który jest miliarderem wyglądającym jak model z okładki. A jego wybranką zostaje Kopciuszek, niewinna, niezadbana studentka, która podbija jego serce.  Ten film to po prostu naiwne marzenie każdej kobiety. Wierzącej, że liczy się jej wnętrze (a jakże – bardzo bogate), a nie tylko jej uroda (nijaka). I że dzięki sile jej miłości, ten miliarder mający do wyboru dziesiątki modelek, wybierze właśnie ją. Nie wybierze.

Dlatego mamy w obecnych czasach wysyp kobiet, mających olbrzymie wymagania wobec mężczyzn, a same nie wyrastających ponad przeciętność.

To nie nie tylko problem kobiet, bo tu faceci są tak samo naiwni. Od dziecinnej wiary, że mega gwiazda porno zapuka do ich drzwi, po naiwne przekonania, że najładniejsza dziewczyna w szkole powinna być z nim, a nie z tym „klasowym dupkiem”, bo ONI BY JĄ KOCHALI BARDZIEJ. Wiesz, to słowo klucz „BARDZIEJ”. Bo „ten dupek jej nie szanuje i nie wiadomo dlaczego ona na niego leci! Tak nie powinno być, ja bym ją kochał BARDZIEJ! Ona powinna być ze mną!”. To śmieszne dokładnie tak samo jak przekonania części kobiet, że zasługują (na męża) co najmniej kogoś jak Ronaldo.

3. Kryzys kobiecości – Rozpieszczanie od małego

Dziewczyny obecnie mogą być rozbrykane, dziecinne, toksyczne, nudne albo wulgarne, ale w chwili kiedy zrobią sobie makijaż, założą szpilki i minimalną sukienkę, to mogą wszystko. Nikt ich źle nie potraktuje, ani nie obrazi, bo nagle wyrośnie spod ziemi facet z kompleksem napalonego rycerza-obrońcy. Inna rzecz- „Panie – wstęp free, Panowie – 30 zł”, pewnie to znasz? To jedno z setek bonusów do bycia ładną dziewczyną po 20-tce.

Chłopców i dziewczynki wychowuje się inaczej. Chłopcy są uczeni, że muszą walczyć o swoje i próbować uparcie tak długo aż będą coś umieli. Jak sami czegoś nie osiągną, nie zdobędą, to nikt im niczego na piękne oczy nie da. Dziewczynki uczy się tego, że nie potrafiąc  niczego i tak są śliczne, mądre i wszystko im się należy („bo jesteś kobietą”), a jeśli ktoś myśli inaczej, to jest mizoginem. Dupkiem, którego nie powinny słuchać, bo ma kompleksy. I którego powinno się hejtować.

Problem w tym, że jeśli kobiety od zawsze słyszą, że są idealne, piękne, zasługują na wszystko „bo jesteś tego warta”, a faceci dwoją się i troją, aby im usługiwać, tysiącami lajkować fotki z wypiętym tyłkiem na Insta (bo uroda) – to jest mało prawdopodobne, że one będą nad sobą pracować. Znacznie bardziej prawdopodobne, że będą latały z jednego darmowego obiadku na drugi. Dostanie w życiu wszystkiego na tacy nie motywuje do pracy nad sobą, sukcesami i pieniędzmi – motywuje wyłącznie do wygórowanych oczekiwań, traktowania innych z góry i narzekania na cały zły świat, a zwłaszcza na tych niedojrzałych facetów.

Kiedyś dotyczyło to 2-3% kobiet, mówiło się o nich „księżniczka na ziarnku grochu” albo „kapryśna tatuś córa”, ale w czasach INSTAGRAMA to dotyczy na oko pewnie 30-50% kobiet.

Bardzo ładna dziewczyna chodzi na darmowe obiadki i kolacje („randeczki”), jest zapraszana na eventy, imprezy itd.  Ale jej mózg stopniowo się wyjaławia. Bierze BEZKRYTYCZNIE to co dostaje za darmo, ponieważ wybiera „łatwą ścieżkę”. I w końcu nadchodzi pewien wiek… 30, 35 albo 40 lat. Dziewczyna myśli „Zawsze będę miała 20 lat! zawsze będę piękna! Zawsze będą o mnie zabiegali faceci!”. Ale potem się starzeją i to wszystko znika. Zostają same ze sobą bez umiejętności i mentalu zorientowanego na działanie i sukces. Zostają jeszcze ich pretensje do facetów. A tak naprawdę to one przehulały, przećpały, przepiły swoje najlepsze lata.

A gdy dziewczyny wejdą już w tryb lenistwa, minimalizacji wysiłku, to nie chce im się nic robić, pracować nad sobą, motywować, uczyć nowych umiejętności. Nawet czytać książek. Są kurewsko leniwe. Ale przychodzi 35-36 lat i Ci zajebiści  kolesie, którzy się nimi kiedyś zajmowali, umilali życie, nagle już ich nie chcą.

Dobijają 40-tki, czasem spotkają się z jakimś napalonym 22 latkiem, który powie jej jaka jest zajebista, i lepsza w łóżku niż jego rówieśniczki. Chodzą dumne jak paw, bo to łabędzi śpiew ich atrakcyjności seksualnej. A Ty słuchasz tego i myślisz „No jasne, że się młody skusił na łatwą, ciepłą dziurkę, wielkie halo”. Ale faceci w jej wieku, mający wysoką wartość, mający pieniądze już jej nie chcą.

Bo ona urody już nie ma, a nie rozwinęła innych aspektów kobiecości, które mogłyby skompensować jej przemijającą urodę (a jest ich kilka). Nie rozwinęła, bo była leniwa. Bo wybrała łatwą ścieżkę. Swoją drogą tak samo umiejętności podrywu kompensują braki w wyglądzie i kasie.

Dlaczego nie powinna korzystać z darmowych posiłków, albo korzystać z głową?

Po pierwsze, bo to rozleniwia. Tu i teraz daje krótkotrwałą przyjemność (tak jak zjedzenie lodów), ale długoterminowo USZKADZA jej „życiową GRĘ”. Po drugie – wszystko co dobre w życiu rzadko kiedy bierze się z oszustwa.

Fajnie jest czasem „oszukać system”, zrobić lifehack, skorzystać z okazji, czy nawet wkręcić na „krzywy ryj” na imprezę i najeść za darmo. Ale kiedy robisz to non stop, i staje się to motywem przewodnim Twojego życia, kiedy oszukujesz, naciągasz, okłamujesz, to kompletnie powstrzymujesz proces stania się dojrzałą, dorosłą osobą. Niezależnie czy jesteś kobietą, czy mężczyzną.

4. Kryzys kobiecości – „Zawsze trafiam na niewłaściwych facetów…”

To zawsze ktoś ją krzywdzi albo zdradza, porzuca. I ona NIGDY nie wie dlaczego. Czy to na na świecie jest tylu złych, niedobrych i niedojrzałych facetów, że tylko na takich trafia? Czy na świecie naprawdę nie ma już dobrych, właściwych facetów? Nie. To ona przyciąga i wybiera właśnie takich. A raczej to ona tym co robi, jak się zachowuje ODPYCHA od siebie WŁAŚCIWYCH mężczyzn.

W przypadku mężczyzn – to są tacy co na pytanie „gdzie szukasz dziewczyny?/gdzie poznałeś ostatnią kobietę” odpowiada w klubach gogo. Czasem słyszę – w agencji towarzyskiej. I dziwi się, że ma problemy z kobietami. I tu nie chodzi o to, że tancerki gogo są złe (choć procentowo pewnie więcej wśród nich kobiet zepsutych. Od chlana, ćpania i kręcenie gołym tyłkiem przed napalonymi, pijanymi facetami, rzadko nabiera się ogłady i prawdziwie kobiecej energii). Tu chodzi o to, że ich styl życia na ogół nie jest kompatybilny z tymi facetami.

To nigdy ona nie jest winna. To zawsze winni są faceci. To ich wina, że jej związek nie jest jak z bajki Disneya. Nigdy nie widzi winy w sobie, zawsze przyczyną jej problemów jest ktoś inny. Facet. Najlepiej niedojrzały i w kryzysie męskości.

„Jeśli kobieta zdradziła, to mężczyzna był temu winny” znasz to hasło?

kryzys kobiecości

Albo: „Faceci nie nadają się do związku!  Facet musi zasłużyć na mnie!”. A co ona wnosi? Na ogół sama nie wie. Cała narracja społeczna mówi, że „wystarczy, że ona jest kobietą”. Dla wartościowego faceta o wysokim statusie społecznym NIE WYSTARCZY.

Efekt tej narracji społecznej, rozleniwiającej kobiety i pozwalającej im na wszystko,  po części tłumaczy dlaczego jest tak wiele kobiet, których związki się rozsypały, a one nie widzą winy w sobie. I te wszystkie memy „jeśli facet nie chce mnie kiedy jestem najgorsza, to nie zasługuje kiedy jestem najlepsza…”. Czy jakoś tak.

Symbolem niezrozumienia sytuacji, są te wszystkie idiotyczne hasła czy memy „łobuz kocha najbardziej”, które kobiety nagminnie lajkują. Gdy widzę, że znajoma lajkuje takie hasła, to wiem że wkrótce będą problemy .

5. Kryzys kobiecości –  Wybujałe wymagania i nadmierne oczekiwania

Przykłady: 44 letnia matka dwójki dzieci, oczekuje od faceta, że zarobi min. 300 000 zł rocznie. Bo ona ma wyższe studia i prowadzi sklepik.

34 letnia matka 7 letniej córeczki – wymagania, że jej facet musi być modelem, zarabiać min. 20 k miesięcznie.

36 letnia matka dwójki dzieci – wymagania, żeby  facet był właścicielem dobrze prosperującej firmy, samochód z górnej półki i mieszkanie min. 80 metrów kwadratowych. 20+ latki mają też ciekawe kryteria.

 

Wiesz, to nie jest problemem, że kobiety mają swoje wymagania. To ważne, aby mieć wysokie standardy, zarówno będąc mężczyzną jak i kobietą. Kłopot zaczyna się tylko wtedy, gdy kobieta ma takie rozbuchane oczekiwania, a jej „Wartość rynkowa” na rynku relacji damsko męskich jest niewielka. I tak naprawdę nie ma  facetów wysokiej wartości chętnych, aby się z nią związać (i wychowywać oraz płacić na NIESWOJE dzieci). Facet o o dużej wartości społecznej ma wybór wśród kobiet. Jest dobrą partią. Mogą o niego nawet kobiety rywalizować. Dlaczego miałby wybierać dziewczynę, której mówiąc brutalnie, prime time już przeminął? Tymczasem ona tego nie widzi i nadal wierzy, że to o nią będzie książę zabiegał. Bo zabiegał kiedyś, gdy miała 18+ lat.

To jest dokładnie tak, jakbyś miał kumpla, który uważałby, że zasługuje co najmniej na Beyonce, Jenifer Aniston, Jesicę Albę albo choćby Sashę Grey czy Pamelę Anderson (w latach 90-tych), a sam był pryszczatym ziomkiem z osiedla, który nic nie robi całe dnie, nie ma na nic kasy, a jedynym jego zajęciem jest picie kolejnych browarów. A ponieważ nie ma w jego życiu Beyonce, to on na wszystkie strony mówi, że „Prawdziwych kobiet już nie ma!”. Z miejsca byś go pewnie wyśmiał za jego oczekiwania z księżyca. I słusznie.

Ale kobiet, które mają takie „oczekiwania” nikt nie wyśmieje. Nikt nie sprowadza na ziemię. Bo zaraz by został okrzyknięty krwawym mizoginem skrzywdzonym przez kobiety. I jeszcze incelem na dokładkę.

Ta nierównowaga prowadzi stopniowo do „kryzysu kobiecości”. Bo kobiety z przykładów powyżej zamiast wziąć się do pracy nad sobą (na wielu płaszczyznach) i dopasowaniu się do rynku, mówią „wszyscy faceci to dupki”, „nie ma prawdziwych facetów”, „pizdy w rurkach” itd.

To trochę tak jakby producent i sprzedawca kserokopiarek czy aparatów fotograficznych na klisze krzyczał, że ludzie nie chcą kupować jego towaru. I zamiast widzieć winę w sobie i w swojej ofercie rynkowej, miał pretensje do klientów, że wolą robić fotki telefonami.

Wiele kobiet udaje kogoś kim nie są np. na Instagramie. Tworzą otoczkę wielkiej wartości, ale opartej TYLKO na adoracji „cuckoldów”. A jaka jest ich realna wartość i osiągnięcia? Odejmij wygląd, lajki i followersów, a otrzymasz twarde dane co w życiu osiągnęła i co potrafi.  Skończenie studiów i praca to standard,  nie jakieś osiągnięcie z kosmosu.

Covid 19 to reality check dla wielu kobiet. W Azji mocno „sprawdził” kobiety. Wiele z dziewczyn w Azji (np. Tajlandia, Filipiny) potraciły prace, nie ma już rozrywki, którą wcześniej fundowali faceci. Dziewczyny stały się tutaj bardziej pracowite, mniej narzekające, bardziej się starają o swoich białych facetów. Covid19 zweryfikował wiele rzeczy, nawet rynek taksówek w Bangkoku. Kiedyś taksówkarze kręcili nosem jak chciałeś pojechać w rejon Bangkoku, gdzie im się nie chciało jechać. Tak było, podjeżdżała taxi i najpierw MUSIAŁEŚ się zapytać czy pojedzie np. na Khao san. I Pan Taksówkarz mógł się łaskawie zgodzić lub odmówić przejazdu. Teraz biorą kursy z pocałowaniem ręki.

Mój znajomy z Tajlandii powiedział mi ostatnio:  „Covid pokazał, ze jak przychodzi co do czego to 99% kobiet jest tylko silna w gadce i silna pieniędzmi czy  zasobami swoich facetów. Już nie są independent woman, tylko są małymi myszkami, które  potrzebują, abyś  „take care of me”.

W Polsce też się to dzieje. Do mnie czy znajomego trenera odzywają się dawne dziewczyny. „Co u Ciebie? Pracujesz? Za co tak podróżujesz?”.  Po 8 latach nagle się odzywa dziewczyna „och, nie zauważyłam Twojego maila…”. Tak, maila z przed 8 lat, bo miała wtedy 25, teraz ma 33 i jej się „nagle przypomniało”.

Kobietom wyuczyły się przestawać wnosić do związku coś więcej poza seksem. Za to zaczęły zachowywać się jakby ich obecność była wystarczającym wkładem w związek. Na pewno słyszałeś to: „Co ja wnoszę od siebie? Co ja daję mojemu mężczyźnie? No przecież CAŁĄ SIEBIE!!„. Niestety wielu facetom to wystarcza. I tak koło się zamyka.

6. Kryzys kobiecości – dziecinne przekonania na temat życia i związków.

Kobiety bywają przekonane, że jak spotkają odpowiedniego faceta, to wszystko się SAMO ułoży.  Będą mieć perfekcyjnego faceta, który w lot odgadnie co ona myśli, zawsze wybierze ją niż kolegów, nie obejrzy się nigdy za inną  panną na ulicy itd.  Wierzą w to nawet jeśli do tej pory wszystkie ich poprzednie związku nie wypalały.

To tak samo jak z facetami, którzy wierzą, że jak spotkają odpowiednią dziewczynę, to nic nie będą musieli zrobić (nie będą musieli nauczyć się podrywu czy zdobycia jej, jakkolwiek tego nie nazwiemy), aby ją poderwać, że wystarczy być takimi jak zawsze i wtedy ona go pokocha.

Tak samo jak z tymi, którzy uważają, że mają genialne pomysły na startup, ale nigdy nie próbują ich wcielić w życie. Bo „nie mam pieniędzy na start”, bo „nikt nie wierzy w mój pomysł”, bo nie mam tego i tamtego. Zawsze jest winny ktoś inny.

Tak samo to zawsze faceci są winni. I niedojrzali, no bo są w kryzysie męskości.

Takie kobiety kończą jak te, które są pewne, że zasługują na Jamesa Bonda i Greya w jednym, ale nic nie wiedzą o męskiej psychice, wywieraniu wpływu, komunikacji z mężczyzną, kontroli własnych emocji i skutecznym działaniu. O emanacji kobiecą energią. Nie mówiąc już o świadomości swoich celów, swoich potrzeb i bycia zmysłową. Nie tylko przez założenie miniówki.

Łatwo nabrać takiego przekonania jeśli latami faceci lajkują jej fotki, jeśli setki komentarzy pod zdjęciami powtarzają dziewczynie, że jest darem od Boga. I że jej facet powinien nosić ją na rekach, bo ona jakoby jest takim skarbem. A takie komentarze pod fotkami dostają nawet nijakiej urody dziewczyny. Mówiłem o tym w tym wpisie „Lajkujesz – Przegrywasz”.

7. Kryzys kobiecości – „Jestem jaka jestem”

Jednocześnie nie przeszkadza to kobietom mieć wymagania z księżyca. Żeby jej facet zarabiał dużo więcej, był wyższy, przystojniejszy. Aha i żeby ją zawsze zabawiał, zabijał nudę oraz dbał o jej potrzeby. Jego potrzeb nikt już nie zauważa. A co bardziej prawdopodobne: KOBIETY NIE MAJĄ POJĘCIA JAKIE POTRZEBY MAJĄ MĘŻCZYŹNI.

Znam dużo przypadków, w których kobiety mają zbyt dobrych partnerów w stosunku do tego na kogo zasługują.

Mam nawet dobrą koleżankę (pozdrawiam Agnes), która o mały włos nie spieprzyła by swojego związku, przez dziwne halucynacje w głowie. Przez to, że pod wpływem „sama nie wiem czego” postanowiła odejść od swojego chłopaka. Jakiś chwilowy kaprys, dziwne projekcje w głowie, że związek się im nie uda (mimo że było im świetnie), autosabotażowe myśli i jej „wyobraźnia” sprawiły, że ona zerwała z facetem. Na jej szczęście, trafiła na faceta, który umiał ją jednak przekonać do powrotu. Teraz są szczęśliwym małżeństwem, a to tylko przez jego DOJRZAŁOŚĆ i umiejętności w subtelny sposób pokazania jej co traci. 

Jak takich kobiecych przekonań, niszczących związki, nie nazwać kryzysem kobiecości? Te przekonania nie wzięły się z niczego.