Pianino! Skrzypce! Chiński!

Reklama

czw., 03/04/2021 - 12:33 -- MagdalenaL

Kiedy kilka lat temu mieliśmy zebranie dla rodziców w przedszkolu. Jedna kobieta zapytała mnie mimochodem, czy mamy określone wyobrażenie, czego nasze dzieciątko powinno się uczyć lub na co powinno się skupić szczególna uwagę. „Pianino? Skrzypce? Chiński?”- zapytała z rozbawieniem. Odpowiedziałem sarkastycznie: „Tak, dokładnie w tej kolejności.” Parsknąłem śmiechem. Tak właśnie myśleliśmy, temat załatwiony.  

Po czasie odbieram ta scena nieco mnie przygnębia. Pokazuje ona jak w obliczu pragmatycznych pytań wpadamy w niekoniecznie mądry sposób prowadzenia rozmowy, który pokazuje tylko jałowy sarkazm, śmiech i klepanie po ramieniu.

Pogodzenie pracy z posiadaniem rodziny? Jasna sprawa. Albo jesteś zacofanym strażnikiem gniazda albo oschłym karierowiczem. Wspomaganie rozwoju u dziecka? Albo jesteś prowincjuszem, który nie myśli o zglobalizowanej rzeczywistości, albo bezwzględnym typem ojca który myśli tylko o wielkiej karierze dzieciaka i okrada go z dzieciństwa. Co za nonsens. 

Oczywiście podczas rozmowy omówiłem możliwości wsparcia rozwoju mojego dziecka. W naszym domu mieszka niemiecko-amerykańska para z córką, która wychowuje się jako osoba dwujęzyczna. Chciałbym, aby pedagodzy naszej małej robili kilka lekcji próbnych z języka angielskiego lub pomagali przy nauce gry na instrumencie. Niestety w naszej kulturze nadopiekuńczy rodzice przesadzają, obrzydzają swoim dzieciom dzieciństwo. Ambicja rodziców jest karą w XXI wieku.  

Co za bezsens, przynajmniej tego typu generalizowanie. Wyobrażenie, że wczesne wspomaganie rozwoju u dziecka w wieku przedszkolnym to dzieło diabła wywodzą się  z wyobrażeń pedagogów wrogo nastawionych do  kapitalizmu. W rzeczy samej nie ma co zaprzeczać, że dzieciństwo w społeczeństwie państw wysoko uprzemysłowionych jak Niemcy znajduje się pod coraz pod większą presją zglobalizowanego modelu gospodarki. Ten, kto nie mówi po angielsku lub najlepiej w jeszcze innym języku, jest w coraz większym stopniu niczym bubel na akademickim rynku pracy. Jacy fachowcy mogą sobie jeszcze pozwolić na nieznajomość angielskiego? Wiele osób chce wcześnie zrobić karierę i być niezależnym. To stresuje niektórych rodziców, którzy myślą o przyszłości swoich dzieci. I zgadza się też , że tymczasowe nagromadzenie się zajęć i presja na osiąganie sukcesów może być męczące psychicznie dla dzieci. Liczba przypadków chorób psychicznych u dzieci i młodzieży wzrosła w ostatnich latach, szczególnie w odniesieniu do zaburzeń lękowych. Według badań przeprowadzonych przez niemiecką kasę chorych w Nadrenii Północnej - Westfalii około jedna czwarta uczniów cierpi na zaburzenia psychiczne. Nie należy wyciągać pochopnych wniosków, ponieważ nie jest to jednoznacznie wyjaśnione. Jednym z powodów może być to, że rodzice są bardziej wrażliwi na ten problem wskutek wzrastającej społecznej akceptacji wobec chorób psychicznych. Chętniej zaprowadzą dzieci do psychologa.  

Aby wyjść naprzeciw przewidywanym kontrargumentom – tak, są również zbyt ambitni, bezwzględni rodzice, którzy przenoszą swoje niespełnione ambicje na ich niewinne dzieci. W innych kręgach kulturowych, na przykład w Chinach rodzice przeprowadzają się do drogich mieszkań bezpośrednio przy szkole, aby zbalansować życie prywatne i pracę. Tak wygląda ambicja ukierunkowana na nadrobienie zaległości w kraju, gdzie ludzie w dużym stopniu pochodzą z ubóstwa. Właśnie Chiny uważa się za odstraszający przykład. 

Wszystko dobrze, a jednak wszystko źle! A jednak, to jest obecnie typowe dla naszej  dziwacznej  kultury debaty. Wynika to z hiperboli, która tworzy ten świat, aby uprawiać tę samą politykę -  całkowicie potępić, to, co wygląda na osiągnięcie, samodyscyplinę i ambicję. Razem z Chinami! Przyjaciele, którzy mieszkają i wychowują swoje dzieci w Chinach i Wietnamie, opowiadają o  zajęciach dodatkowych, takich jak  zajęcia ze śpiewu lub angielskiego, które są  włączone do oferty nauki przedszkolnej. Czy dzieci na tym cierpią, ciężko powiedzieć, jednak nic na to nie wskazuje. Dlaczego  nie brać z tego przykładu? 

Motywacja do osiągnięcia sukcesów, samodyscyplina i ambicja dostosowywane są do potrzeb dzieci. Kto widzi małe dorastające dzieci w wieku 3 lat do 5 lat, wie że nauka nie sprawia im trudności.  Dzieci stają po raz pierwszy na nartach i jeżdżą jak starzy narciarze, jakby nigdy nie robiły niczego innego. Chwytają słowa i je w pamięci długotrwałej. Małe dzieci uczą się nieustannie, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Elastyczny mózg dziecka dysponuje wystarczającą pojemnością i pochłania informacje jak gąbka. Nauka dostosowana do ich poziomu może im sprawiać radość. 

 

To oczywiście nie oznacza, że małe dzieci powinny się uczyć gry na skrzypcach, pianinie i chińskiego. Dla przypomnienia: Co za bezsens! Ale co przemawia przeciwko temu, aby raz na tydzień do małych dzieci w przedszkolu przychodził wykwalifikowany nauczyciel, aby w zabawny i kompetentny sposób uczył dzieci i towarzyszył im przy nauce. Jakość nauki jest kluczowa, pobrzękiwanie na dziecięcej gitarze niekoniecznie wystarczy, by zachwycić dzieci muzyką. Do tego potrzeba dodatkowego kształcenia. Co temu stoi na przeszkodzie, żeby oprócz języka ojczystego nauczyć się poprzez zabawę jeszcze jakiegoś języka, także z pomocą kompetentnej osoby, która prowadzi zajęcia w przedszkolu. Dobra znajomość języka angielskiego nie jest już kwestionowana w życiu zawodowym – jest po prostu wymogiem  do komunikacji i zadowalającego poziomu życia. Chyba że uważa się, że dzieci będą sie w przyszłości przemieszczać wyłącznie po własnym kraju i nie poznają nikogo z zagranicy. Ale to już przeszłość! 

Nauka to nie tylko wielki wysiłek 

Zadanie kształcenia oczywiście jest stałą częścią przedszkolnych prawa oświatowego. Znowu mimo tego co rok pojawia się pytanie, czy nie byłoby lepiej, gdyby wychowawcy studiowali. Można by zadać sobie pytanie, czy to wiele by zmieniło. Jednak nie jest to istotą rzeczy i trudno sobie na ten temat wyrobić jakąkolwiek opinię. Wiąże się to natomiast z zasadniczą gotowością na spojrzenie na to z innej perspektywy. W przedszkolach niekiedy są oferty zajęć muzycznych dla najmłodszych, Jak również zajęcia językowe. Jednak takie oferty są już zarezerwowane gdyż  te oferty są przeznaczone do dwujęzycznych dzieci z mieszanych rodzin. Jest to ważne, bo przecież dzieci nie pochodzące z rodzin mieszanych mają większą potrzebę nauki języków obcych i nadrabiania zaległości w tym obszarze. 

Jednak wiele normalnych przedszkoli wciąż stroni od takich rozwiązań. Spojrzenie z innej strony oznacza również przyjrzenie się krajom, które w szerszym zakresie nie są wzorem do naśladowania, na przykład dlatego, że są to kraje dyktatorskie. Natomiast w Chinach i Wietnamie  jest nadzwyczaj duża chęć do nauki i dalszego kształcenia. Śpiew, taniec, wiedza techniczna i nauka języka to naturalna część rozwoju osobistego – podobnie jak w przedszkolach, w którym uczniowi zapewnia się bezpieczną przestrzeń. Ale jeszcze raz: śpiew, taniec, języki nadają się również do zabawy, która właściwie sprawia radość, nie jest przykrym obowiązkiem możliwe do uniknięcia skutki uboczne całkowicie skomercjalizowanego świata. Otwartość na taki obraz świata jest fundamentem do komunikatywnego, satysfakcjonującego życia. Czasami patologiczna troska o to, żeby nie przemęczać dzieci jest przesadna. Rodzice nie powinni przenosić te światopoglądu na swoje dzieci.

Aktywność nie oznacza wyłącznie negatywnego stresu. Dziecko podejmujące aktywność fizyczną i umysłową może dojrzeć do optymistycznej i komunikatywnej dorosłości, w której może się umiejętnie obchodzić ze zwycięstwami i porażkami. Oczywiście co za dużo do niezdrowo, bez względu na to, czy wczesne wspomaganie rozwoju u dzieci jest dobre lub zbyt dobre – a tym samym złe dla dziecka. Zakładanie złych scenariuszy blokuje możliwości. Dotyczy to ogólnie naszej kultury debaty, która zbyt pochopnie popada w skrajności.  

Karolina Nadolna 

 

 

 

 

Autor: 
tłum: Karolina Nadolna
Polub Plportal.pl:

Reklama