Dlaczego powinniśmy przestać stale dostosowywać się do naszych dzieci?

Reklama

pon., 04/12/2021 - 20:10 -- MagdalenaL

Dzieci są największymi konsumentami na świecie, nawet jeśli są w wieku, w którym nie są w tanie samodzielnie wydawać pieniędzy. Zakupy, na które wpływają wybory dzieci, ale także wcześniej, w okresie niemowlęcym, tworzą ogromną branżę, na której korzystają wszystkie główne marki.

Ta branża już dawno wyszła poza sferę zabawek i odzieży. Z myślą o wygodzie dzieci kupujemy samochody, wybieramy wakacje, a nawet wybór mieszkania i pracy jest dostosowany do nich.

W innych latach dzieci godziły się z tym co mają, przystosowane do świata dorosłych, który dla nich tworzymy. Teraz jest odwrotnie – wszystko sprowadza się do ich wygody i aby tylko nie usłyszeć “nudzi mi się”.

“Kiedy dzieci zostały szefami kuchni w domu? Kiedy rodzice zyskali poczucie własnej ważności jako jednostki, zadowalając ich wszystkim, wszystko im zapewniając? Czy ich dzieci powinny odczuwać nadmierną ulgę, aby nie odczuwały najmniejszych trudności i dyskomfortu?”

Dzieci nie są w domu szefami. W rodzinie ważni są wszyscy, ale przede wszystkim ci, którzy zapewniają dobro materialne, którzy wychowują i pielęgnują. To wychowanie, które wyznacza dziecku granice jest dla niego pozytywne – uczy go, że pieniądze nie są łatwe do zarobienia, że zawsze trzeba coś poświecić, że w rodzinie jest wiele priorytetów. Uczy tego, że mama i tata potrzebują odpoczynku, czasu na swoje potrzeby, a wybory dokonywane są dla wspólnego dobra, a nie jedynie dla dziecka. Bo to, co jest dobre dla całej rodziny, z pewnością będzie dobre również dla dziecka. A wybory muszą być podejmowane zdecydowanie i bez winy.

Dziecko, któremu wszyscy się podporządkowują, rośnie z wysoką pewnością siebie, że jest niepowtarzalne, a świat jest stworzony w jego rozmiarze i kształcie. Że jego potrzeby, humory i kaprysy rządzą wszystkimi wokół niego. Nie wie, że ktoś inny, również może mieć swoje potrzeby, że ktoś może wiedzieć więcej, oraz zasługiwać na więcej. Dopóki są mali, to my trzymamy cały ich świat w swoich rękach, ale wraz z rozpoczęciem szkoły, staje się jasne, jak zły może być ten sposób wychowania.

Nauczyciele szkół podstawowych są pierwszymi osobami, którzy spotykają się z takimi rozpieszczonymi dziećmi. W ciągu czterech lat, podczas których dzieje się o wiele więcej niż tylko nauka liter i cyfr, arytmetyka, czytanie itp. Kształtuje się stosunek do szkoły jako instytucji, do nauczyciela, jako nowego wzoru do naśladowania, kształtują się nawyki uczenia się i dyscyplina. Do pierwszej klasy idą dzieci, którym nie można zwracać uwagi, dla których surowy ton nie jest czynnikiem, który może zmienić ich zachowanie. Dzieci, które dorastały bez ograniczeń, bez zwracania uwagi na innych, z wyjątkiem siebie.

Nauczyciele nie mogą budować swojego autorytetu wśród takich dzieci, ponieważ ich rodzice im nie pomagają. Wręcz przeciwnie – nieustannie kwestionują wszelkie naruszenia komfortu dzieci. Jednak dzieje się to nie tylko w przypadku nauczycieli szkolnych – to zdarza się również wśród pedagogów pozaszkolnych, trenerów czy innych formalnych liderów. W przypadku konfliktu, niskich wyników, złej dyscypliny, rodzice nie są w stanie zaakceptować tego, że dziecko jest niekompetentne, nieuzdolnione, niezdyscyplinowane i szuka przyczyn wszędzie, jedynie poza nim samym – w innych dzieciach, nauczycielach i okolicznościach.

Mali tyrani rozmijają się z konsekwencjami swoich czynów, więc poczucie bezkarności rośnie. Wszystko to, było do pewnego stopnie akceptowalne dla nas - rodziców - dopóki nie zdaliśmy sobie sprawy, że takie zachowanie obraca się również przeciw nam. Kiedy dzieci podnosiły ton, były kapryśne, niegrzeczne etc, a my zawsze okazywaliśmy im dobroć i sprawialiśmy przyjemność - nie otrzymywaliśmy od nich miłości ani wdzięczności. Wtedy stało się jasne, że zrobiliśmy coś złego.

Tylko my jesteśmy winni, nikt inny - dzieci są dziećmi. To my czytamy o wszystkich stylach edukacji i wychowania, zaspokajamy każdą zachciankę, wszystko konsultujemy z nimi. I chociaż dziecko może wygodnie żyć w szkole, skończyć 18 lat i kontynuować naukę lub pracę, prawdziwe konsekwencje pojawiają się, gdy dziecko musi mieć szefa, być odpowiedzialnym, wziąć życie w swoje ręce. A to świat dorosłych, w którym nie są pępkiem świata, świat, w którym panują ciężkie warunki i nikt się nad nikim nie lituje. Wtedy będą potrzebować dyscypliny, sumienności, odpowiedzialności. Pracodawcy będą poszukiwać umiejętności pracy zespołowej, przywództwa (lider to nie ten, który dowodzi, ale ten, który prowadzi), empatii i inteligencji emocjonalnej.

A starając się chronić dziecko, zapewnić mu beztroskie dzieciństwo, być wyjątkowym i niepowtarzalnym, dowiaduje się, że na tym świecie nikt go nie przywita fanfarami i brawami, że nikt nie czeka na jego łaskę i nikt się nie dostosowuje specjalnie do niego. Rozczarowanie jest ogromne, dziecko może dojść do kryzysu tożsamości. Oczywiście możemy to zachować dla siebie - dzisiejsze pokolenia najdłużej żyją z rodzicami - do 30 roku życia, ale czy nie zasługujemy na odpoczynek i starość? Czy nie zasługujemy na to, by być z nich dumnym, jako że są niezależnymi i odpowiedzialnymi dorosłymi?

Myślę, że nie tylko na to zasługujemy, ale że kiedyś nasze dzieci podziękują nam za to, że pozwoliliśmy im przeżywać trudności, walczyć, a nie wszystko przygotowywać za nich. Że nie uchroniliśmy ich przed wszelkimi trudnościami i przeciwnościami, ale zostawiliśmy ich, aby znali swoje mocne strony, ograniczenia, sprawdzali ich wolę i charakter, potrafili kochać, być przyjaciółmi, dawać coś z siebie.

Autor: 
Цвети Цанева / Tłumaczenie: Yasmeen Ibupoto
Polub Plportal.pl:

Reklama