Psy mają magiczny efekt: Jak zwierzęta domowe mogą poprawić nasze zdrowie psychiczne?

Reklama

wt., 05/11/2021 - 22:39 -- MagdalenaL

Zwierzęcy towarzysze wyzwalają podobne ścieżki neuronowe do więzi rodzic-dziecko, by zmniejszyć samotność i depresję. Teraz nowe próby terapii zwierząt domowych donoszą o dramatycznych efektach.

Co takiego jest w tych zwierzętach? W miarę napływu złych wiadomości na temat koronawirusa „wyślij mi psy i koty” stało się regularnym wołaniem w mediach społecznościowych, łatwym do uchwycenia skrótem od „czuję się okropnie, rozwesel mnie”. Odpowiedź jest zawsze taka sama: zalew zdjęć zwierząt robiących głupie rzeczy – ale w jakiś sposób ma to magiczny, uspokajający efekt.

Wartość terapeutyczna naszych relacji z naszymi zwierzętami, zwłaszcza psami, jest coraz bardziej uznawana przez naukowców. Koty również mogą być wspaniałe – ale psy były udomowione przez ludzi znacznie dłużej i, jak przyzna nawet najbardziej oddany miłośnik kotów, psy są o wiele łatwiejsze do wyszkolenia do towarzystwa. Większość kotów, jak wiemy, jest godna podziwu z zupełnie innych powodów. Marion Janner, działaczka na rzecz zdrowia psychicznego i wszechstronna miłośniczka zwierząt, twierdzi, że psy uczą nas szeregu lekcji. „Psy kochają nas bezwarunkowo. Są szczytem równych szans – całkowicie obojętne na rasę, płeć, znak gwiezdny, CV, rozmiar ubrania czy umiejętność rzucania fajnych ruchów na parkiecie. Prostota i głębia tej miłości to nieustająca radość, wraz z korzyściami zdrowotnymi płynącymi z codziennych spacerów i towarzyskimi uciechami płynącymi z pogawędek z innymi spacerowiczami. Uczą dzieci odpowiedzialności, altruizmu i współczucia, a także – co cenne, ale smutne – jak radzić sobie, gdy umiera ktoś, kogo się kocha”.

Robert Doward odczuł ten dziwny efekt, gdy jego zdrowie nagle zaczęło się pogarszać. „Pracowałem niewiarygodnie ciężko, długie godziny, zbyt wiele dni. Pewnego dnia zacząłem płakać i po prostu nie mogłem przestać. Nie potrafiłem sklecić poprawnie zdania. Tak długo wszystko forsowałem i po prostu nie mogłem już dłużej tego robić”.

Dużo czasu zajęło mu poskładanie siebie na nowo: plus trochę terapii, inna praca i zmiany w życiu rodzinnym. Ale kluczowym czynnikiem, mówi tylko pół żartem, był mały pies o imieniu Maria. „Zabieranie jej na spacery, wychodzenie na świeże powietrze, stawianie jednej stopy przed drugą – to podnosi na duchu. I nie ma to jak mieć psa skulonego obok siebie, nawet gdy czujesz się zupełnie nieszczęśliwy. Sprawdza moją twarz z niepokojem, jakby wiedziała, że coś jest nie tak. I to sprawia, że się uśmiecham – a to w jakiś sposób sprawia, że czujesz się lepiej. W psach jest po prostu coś magicznego. Szczerze mówiąc, ona pomogła mi przetrwać”.

Ale dlaczego? Co jest odpowiedzialne za te terapeutyczne efekty? Jednym z kluczowych aspektów wydaje się być uznanie społeczne – proces identyfikowania innej istoty jako kogoś ważnego i znaczącego dla ciebie. Więź, która tworzy się między właścicielem a zwierzęciem, jest, jak się wydaje, podobna do więzi, jaką matka tworzy ze swoim dzieckiem.

Znaczenie społecznego uznania jest coraz bardziej doceniane ze względu na rolę, jaką odgrywa pomaganie nam w tworzeniu więzi. Teraz rozumiemy, że zdrowe więzi społeczne mogą odgrywać kluczową rolę w zdrowiu psychicznym; bez nich stajemy się samotni, przygnębieni i fizycznie źli. A zwierzęta domowe, jak się wydaje, mogą pełnić tę rolę. Naukowiec i psycholog June McNicholas wskazuje, że zwierzęta domowe mogą być liną ratunkową dla osób izolowanych społecznie.

„Opieka nad zwierzętami domowymi i opieka nad sobą są powiązane. Kiedy wyprowadzasz psa na spacer, ludzie rozmawiają z tobą i to może być jedyny kontakt społeczny, jaki osoba odizolowana ma przez cały dzień. Jeśli masz kota, możesz nawiązać rozmowę, stojąc w alejce z kocią karmą w supermarkecie i decydując, którą markę kupić. Kiedy właściciele zwierząt wychodzą z domu, aby kupić karmę dla zwierząt, są bardziej skłonni kupić jedzenie dla siebie, a kiedy karmią swoje zwierzę, siadają, aby zjeść. Osoby niepełnosprawne często uważają, że osoby sprawne czują się w ich towarzystwie niezręcznie; jeśli mają psa, przełamują bariery i pozwalają na bardziej komfortową i naturalną interakcję”.

Chociaż naukowcy mają pewne pojęcie na temat rozpoznawania społecznego i tego, gdzie odbywa się ono w mózgu, wciąż nie do końca rozumiemy, jak do niego dochodzi. Brakującym ogniwem może być oksytocyna, tak zwany hormon „uścisku”, „miłości” lub „przytulania”. Oksytocyna odgrywa kluczową rolę zarówno w porodzie, laktacji, jak i w przemieszczaniu się plemników, ale ma również coraz bardziej uznaną rolę w naszych zachowaniach społecznych, działając jako chemiczny posłaniec w szlakach kontrolujących podniecenie seksualne, uznanie, zaufanie, więź między matką a dzieckiem oraz między człowiekiem a zwierzęciem.

Oksytocyna działa w tandemie z innym hormonem mózgu, wazopresyną, pomagając modulować naszą reakcję na stres i radzenie sobie w sytuacjach społecznych. Nic więc dziwnego, że istnieje duże zainteresowanie możliwą rolą oksytocyny w uzależnieniach, urazach mózgu, anoreksji, depresji, autyzmie i silnych stanach lękowych.

 

 Lekcje szczęścia: jak krótki kurs może poprawić twoje samopoczucie

Istnieją również inne powody, dla których zwierzęta domowe i terapeutyczne są coraz częściej uznawane za dobre dla naszego zdrowia psychicznego. Oprócz pomocy w łagodzeniu stresu, niepokoju, depresji i samotności, istnieją wszystkie korzyści, które wynikają z konieczności ćwiczenia psa. Codzienne spacery na świeżym powietrzu poprawiają samopoczucie fizyczne i emocjonalne. Rzucanie patyków, zbieranie piłek – a nawet zbieranie psich odchodów – może zapewnić wszechstronny trening.

Coraz częściej wiedza ta jest przekształcana w praktyczne zastosowanie, z pięknymi efektami. Na przykład, kiedy Centrum Zdrowia Psychicznego przeprowadziło ocenę psów terapeutycznych w więzieniach, opinie były niesamowite. „Nie wiem, co to jest, ale nawet kiedy biegam z psem, czuję się lepiej, spokojniej, bardziej pokojowo” – powiedział jeden z więźniów. Inny powiedział rozmówcy: „Psy mają na ciebie magiczny wpływ, możesz poczuć ich miłość i to po prostu sprawia, że czujesz się lepiej wewnątrz siebie”.

Dobre uczucia utrzymują się nawet po odejściu psów, stwierdzili recenzenci, z jednym tematem mówiącym: „Po prostu chodzę przez resztę dnia jak w siódmym niebie”.

Niektórzy z najbardziej niebezpiecznych i agresywnych pacjentów psychiatrycznych w Wielkiej Brytanii są pod opieką jednego z czterech szpitali psychiatrycznych o wysokim poziomie bezpieczeństwa. Większość z nich ma zdiagnozowaną schizofrenię i przebywa tam średnio siedem lat. Szpital państwowy w South Lanarkshire w Szkocji jest jednym z tych obiektów i prowadzi centrum terapii zwierzęcej, które daje pacjentom szansę na pogłaskanie i opiekę nad różnymi zwierzętami, w tym wiewiórkami, królikami, kurami, gęsiami, kozami pigmejskimi i świniami.

Pracownicy twierdzą, że terapia z udziałem zwierząt pomaga rozwijać umiejętności rozwiązywania problemów, empatię, zwracanie uwagi na potrzeby innych, poczucie odpowiedzialności i sposób na kanalizowanie agresywnych myśli u osób, które okazały się trudne do pokonania przy pomocy konwencjonalnych leków psychiatrycznych i terapii konwersacyjnych.

Ale co zrobić, jeśli nie ma się zwierzaka? Czy istnieje jakaś droga na skróty, aby odtworzyć korzystne efekty? Jednym z kandydatów jest sildenafil (Viagra). Uprawianie seksu powoduje przypływ oksytocyny w mózgu, a przyjmowanie Viagry może odtworzyć ten przypływ bez kłopotów związanych z kojarzeniem. Bardziej praktycznym pomysłem może być spray lub tabletka z oksytocyną.

Biolog Sue Carter twierdzi jednak, że przełożenie naturalnie występującej oksytocyny na produkt dostępny na rynku stanowi wyzwanie. Oksytocyna ma unikalne właściwości chemiczne i może zmieniać formę, co utrudnia pracę z nią i jej pomiar. Co ważne, „działanie oksytocyny zależy od kontekstu, jest dymorficzne płciowo (inne u mężczyzn i kobiet) i zmienia się pod wpływem doświadczenia”.

 

Szczerze? Spojrzenie w oczy psa może dać bardziej wiarygodne poczucie dobrostanu niż jakikolwiek dostępny na rynku produkt syntetyczny.

Autor: 
tłum. Justyna Janusz
Polub Plportal.pl:

Reklama