Nie mamy problemów ze skejtami

Reklama

śr., 05/12/2021 - 19:11 -- MagdalenaL

Przez naruszenia wytycznych związanych z pandemią koronawirusa, miasto Dieburg w niemieckiej Hestii wysypało swój skatepark żwirem. Czy to było konieczne? Wywiad z burmistrzem Frankiem Hausem.

Panie Haus, jest pan bezpartyjnym burmistrzem miasta Dieburg w Hesji, a w piątek wysypał pan żwirem lokalny skatepark. Dlaczego?

Zaostrzone przepisy rządu federalnego dotyczące ochrony przed infekcją koronawirususa obowiązują od około trzech tygodni. Jeśli liczba zachorowań jest większa niż 100, spotkania w miejscach prywatnych i publicznych są dozwolone tylko dla osób z dwóch różnych gospodarstw domowych, czyli wspólnie ze sobą zamieszkujących. Od tamtej pory zauważyliśmy, że na rolkach i deskach regularnie spotykają się znacznie większe grupy młodych ludzi, głównie nastolatków. Próbowaliśmy rozwiązać ten problem poprzez obecność policji i straży miejskiej, ale to się nie udało. Dlatego zdecydowaliśmy się zamknąć skatepark. Zrobiliśmy to najpierw za pomocą taśmy i kartki informacyjnej, ale to również się nie udało. Wszelkie barierki były wielokrotnie burzone i przewracane. Musieliśmy więc wymyślić, jak sobie z tym poradzić. Stała obecność policji nie jest możliwa ze względu na zaledwie trzech pracowników policji w Dieburgu, a sąsiedni posterunek policji również nie jest w stanie tego pilnować. Dlatego szukaliśmy praktycznego rozwiązania. Wydawało nam się, że zapobiegniemy korzystaniu ze skateparku, stosując żwir, który jest używany do budowy chodników lub do prac brukarskich. Zrobiliśmy to – wyłożyliśmy żwir jeden do dwóch centymetrów wysokości. Od tamtej pory łamanie obostrzeń nie miały miejsca.

Czy młodzi ludzie spotykali się tam wcześniej, aby napić się alkoholu, czy jeździli tylko na rolkach?

Większość ludzi nie spotykała się tam, żeby jeździć na rolkach czy deskach. Nie mamy z nimi problemu. Uprawiają sporty indywidualne, co jest w granicach prawa. Ale wiele osób wyszło z domu, żeby się spotkać, bo to po prostu piękne miejsce. Natomiast nie przestrzegano zasad higieny. Zbyt wiele osób spotkało się ignorując dystans społeczny.

Ale żwir nie przeszkadza ludziom się tam spotykać - po prostu zapobiega jeździe na rolkach. Czy to nie jest dozwolone?

Ale od tamtej pory prawie nikt się tam nie spotkał. Bodźcem było prawdopodobnie połączenie tego z jazdą na rolkach. Tam, gdzie są rolkarze, są też widzowie i ich przyjaciele. I to się już nie zdarza.

Myśli Pan, że młodzi w ogóle się nie spotkają?

Nie wierzę w to. To normalne, że nastolatki chcą się spotykać. Ale jako organ regulacyjny mamy jasny przepis prawny. Jeśli istnieje prawo dotyczące ochrony przed infekcją, które należy wdrożyć lokalnie, spróbujemy również tego. Robiliśmy to w ciągu ostatnich 15 miesięcy i mieliśmy umiarkowaną liczbę zachorowań w porównaniu z otaczającymi społecznościami.

Jaka była reakcja skaterów?

Wyłożyliśmy żwir w piątek rano, nikogo tam nie było. Fala, która teraz uderza, jest dla nas dość zaskakująca. Obawiam się, że jest pewna grupa, która ogólnie zachwyca się środkami ochrony. Jeden z naprawdę rzeczowych dialogów był z osoba jeżdżącą na desce. Opowiedział mi, dlaczego mu się to nie podobało – myślę, że poradziłem sobie z nim dobrze. Nawiasem mówiąc, kiedy zagrodziliśmy plac, nie był to duży problem. Nikt nie powiedział, że zabraniamy młodym ludziom uprawiania sportu. Ale teraz jest to symboliczne dla czegoś, co ludzie mieli robić przez 15 miesięcy. Myślę, że to trochę przesadzone, ten środek nie boli tak bardzo. Wszystkie place zabaw były zamknięte przez wiele tygodni, imprezy kulturalne odwołane od miesięcy – uważam, że nic się nie stanie, jeśli przez dwa tygodnie nie będzie możliwe korzystanie ze skateparku, biorąc pod uwagę towarzyszące okoliczności.

Wiele dotyczy symboliki w polityce dot. koronawirusa. Czy to naprawdę nie jest zły znak, aby podjąć tak drastyczne kroki w celu zaprzestania uprawiania sportów na świeżym powietrzu?

Jest zasada. I muszę się upewnić, że ta zasada jest przestrzegana - nawet jeśli prawdopodobnie nie było dużego ryzyka infekcji na skateparku. Ale nie stworzyłem tej zasady, nie sądzę, aby ustawa o ochronie przed zarażeniem odniosła duży sukces w tym zakresie, ponieważ trudno zrozumieć, dlaczego ludziom nie wolno ćwiczyć na świeżym powietrzu. Ale nie moim zadaniem jest decydowanie, czy prawo jest rozsądne. Moim zadaniem jest stosowanie prawa.

Od soboty liczba zakażeń w przeciągu dni w okręgu Darmstadt-Dieburg spadła poniżej 100. Jeśli tak pozostanie, żwir będzie mógł zostać usunięty w poniedziałek. Czy było to warte wysiłku?

Nie mogliśmy tego wiedzieć, stosując ten środek ochrony. Nie mamy kryształowej kuli. Znalazłem odpowiednie podejście, aby zablokować park. Wolałbym, gdyby ludzie trzymali się taśmy, wtedy byłoby to mniej drastyczne dla nas wszystkich. Teraz oferujemy platformę dla wielu ludzi, którzy pracują nad takimi środkami - nie sądzę, żeby bardzo niewielu ludzi w Dieburgu się z tym zgadzało.

Podczas jazdy na deskorolce, pojedynczy kamyk, o który się potkniesz, może doprowadzić do upadku. Czy można w ogóle wyrzucić cały żwir?

To miejsce i tak jest czyszczone raz po raz. Często leżą tam potłuczone szklane butelki, więc musimy je sprzątać, aby uniknąć wypadków. Podjęcie się usunięcia żwiru nie będzie więc dla pracownika szczególnym wyzwaniem, gdyż robi to na co dzień. Zapewne nie do tego stopnia, że ​​entuzjazm będzie nieograniczony, ale da radę. Później i tak będziemy używać żwiru, na przykład do naprawiania ścieżek rowerowych czy chodników. Więc żadne pieniądze z podatków nie są marnowane.

Kto właściwie wpadł na ten pomysł?

Zrodziło się to ze spontanicznej rozmowy z pracownikiem zajezdni, który zapytał: „Szefie, co teraz zrobimy?” Wtedy wpadłem na ten pomysł.

Autor: 
Sebastian Eder / tłum. Monika Wilk
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama