Co definiuje porządny ogród?

Reklama

pon., 07/26/2021 - 01:27 -- MagdalenaL

Przeciwstawiające się schematom mosty i „superdrzewa”, czyli wieże ogrodów nad zatoką w Singapurze. Zdjęcie: Quang Nguyen Duc/Alamy

Co powiesz na żywe ściany lub na terraria? To skomplikowana kwestia.

Jednym z najczęstszych zarzutów, jakie słyszę w ogrodnictwie, jest to, że coś nie jest „odpowiednim ogrodem”. Jako botanik, który bada nasze relacje kulturowe z roślinami i jako projektant, który stworzył ogrody na Chelsea Flower Show, nie mam pojęcia, co właściwie oznacza ten termin. Aby dobrze ten temat omówić, przyjrzyjmy mu się bliżej.

Zgodnie z niektórymi definicjami, ogród to kawałek ziemi przylegający do domu, w którym można uprawiać rośliny. Jednak ten pogląd wykluczałby wszystko, co nie znajduje się w pobliżu domu zaczynając od każdej działki w kraju, a kończąc na niektórych z najsłynniejszych ogrodów botanicznych na świecie. Nawet jeśli pominiemy tą „domową” część, tak jak jest to podane w innych definicjach, to nadal pozostaje nam stwierdzenie, że ogród jest „kawałkiem ziemi”. Czy to oznacza, że ​​ogrody dachowe – takie jak spektakularne parki znajdujące się na przestrzeni powietrznej w Singapurze, gdzie lasy deszczowe pełne palm unoszą się ku chmurom – się nie liczą? Jeśli nie są to ogrody, to żywe ściany przylegające do boków budynków, które pojawiają się w miastach na całym świecie, też nimi nie są. A co z miniaturowymi ogrodami, gdzie całe krajobrazy są pomniejszone na tacach w szklanych terrariach, albo nawet w zamkniętych zbiornikach? Absolutnie żaden kawałek lądu – często nawet i ziemi – nie jest tego częścią, więc może nie są to „ogrody” w prawdziwym tego słowa znaczeniu?


Małe, ale perfekcyjnie ukształtowane terrarium. Zdjęcie: Nicholas Eveleigh/Alamy

Czy ogrody muszą w ogóle zawierać rośliny? Pokusiłbym się o stwierdzenie, że tak, o ile nie weźmiemy pod uwagę wielowiekowych, żwirowych ogrodów Zen w Japonii lub modernistycznych cudów stworzonych z wody i betonu architektonicznego wykonanych przez brazylijskiego autora, jednego z najsławniejszych projektantów ogrodów XX wieku imieniem Roberto Burle Marx. Gdzie więc kończy się definicja ogrodu?

Być może najlepszym sposobem na odpowiedź na to pytanie jest wyjście poza angielską definicję tego terminu, co nieuchronnie wiąże się z pewnymi uprzedzeniami językowymi i kulturowymi oraz przyjrzenie się historycznym przykładom ogrodów z historii w celu ujrzenia podobieństw między nimi. Podczas gdy większość tekstów o ogrodnictwie mówi, że koncepcja ogrodu jako krajobrazu zaprojektowanego wyłącznie dla przyjemności, a nie produkcji żywności, wywodzi się z Bliskiego Wschodu, to w rzeczywistości ta definicja dotyczy tylko ogrodów w stylu zachodnim. W rzeczywistości, podobnie jak w przypadku rolnictwa, wygląda na to, że koncepcja ogrodnictwa ozdobnego powstała w niepowiązanych cywilizacjach w sposób niezależny. Od pływających ogrodów Azteków położonych pośród rozległego jeziora, przez wypielęgnowane miniaturowe krajobrazy skał i rzek stworzone w starożytnych Chinac, po szereg rytualnych roślin ozdobnych starannie dobranych przez rdzenną ludność od Papui Nowej Gwinei po Nową Zelandię, pragnienie uprawiania ogrodu wydaje się niemal uniwersalne.

Jedyną wspólną cechą jest to, że są to stylizowane pejzaże, które – niezależnie od naszej wiedzy – przedstawiają naturę taką, jaką naszym zdaniem „powinna” być. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że ogrody są prawdopodobnie najlepszym barometrem tego, jak kultura postrzega naturę i miejsce, które zajmuje w niej społeczeństwo: fizyczne ucieleśnienie tego, jak „powinien” wyglądać otaczający nas świat. Wspaniałą rzeczą jest oczywiście fakt, że zależy to całkowicie od punktu widzenia ich twórców.

Czym więc jest „odpowiedni” ogród? Jest tym, czym chcecie, aby był, a każdy, kto mówi wam inaczej po prostu zdradza swoje małe pojęcie w tej kwestii.

Autor: 
James Wong / tłum. Anna Zawadzka
Polub Plportal.pl:

Reklama