Agnieszka nosiła tydzień martwy płód. Aż obumarł drugi. PISowska ustawa to akt terroru wobec kobiet

Reklama

czw., 01/27/2022 - 13:57 -- zzz

- Agnieszka nosiła tydzień martwy płód. Aż obumarł drugi. Oba wydobyto po dwóch dniach od ich zgonu. (...) Kiedy w grudniu jeden płód obumarł, mąż Agnieszki, a mój szwagier, błagał lekarzy, by ratowali mu żonę, nawet kosztem ciąży - mówi Wioletta Paciepnik, siostra bliźniaczka zmarłej Agnieszki z Częstochowy. 

25 stycznia zmarła 37-letnia Agnieszka, która była w bliźniaczej ciąży. Rodzina kobiety uważa, że lekarze nie usunęli na czas martwych płodów, co doprowadziło do sepsy i w konsekwencji zgonu. Dodatkowo szpital miał bardzo utrudniać kontakt i nie zezwolić bliskim na wgląd do dokumentacji medycznej.

 

W środę wieczorem pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego zapłonęły znicze, by uczcić zmarłą kobietę. Wydarzenie zorganizował Ogólnopolski Strajk Kobiet, który zamieścił w sieci rozmowę z siostrą Agnieszki.

- Nazywam się Wioletta Paciepnik. Jestem siostrą bliźniaczką zmarłej Agnieszki z Częstochowy. Moja siostra zmarła w szpitalu po ponad miesięcznym pobycie tam. Była w ciąży bliźniaczej. Kiedy w grudniu jeden płód obumarł, mąż Agnieszki (a mój szwagier) błagał lekarzy, by ratowali mu żonę, nawet kosztem ciąży. Agnieszka nosiła tydzień martwy płód. Aż obumarł drugi. Oba wydobyto po dwóch dniach od ich zgonu - mówiła kobieta.

Jak podkreślała, przez cały ten czas jej siostra bardzo źle się czuła, miała podwyższone CRP, czyli wskaźnik stanu zapalnego w organizmie. 25 stycznia Agnieszka zmarła.

- Do końca miałam nadzieję, że z tego wyjdzie. Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Do szpitala idzie się po to, żeby dostać pomoc, a nie żeby umrzeć - kontynuowała. - Siostra spędziła święta w szpitalu, pożegnałam się z nią w ostatniej chwili. Aż zgasła - dodała.

Wioletta Paciepnik poinformowała, że rodzina złożyła skargę do Rzecznika Praw Pacjenta i zawiadomienie do prokuratury. - Chcemy uczcić pamięć mojej ukochanej siostry i ochronić inne kobiety w Polsce od podobnego losu - zakończyła.

Pod siedzibą TK zapłonęły znicze. Upamiętniono zmarłą Agnieszkę z Częstochowy
Po godzinie 18 pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego pojawiły się znicze i kwiaty. Niektórzy ze zgromadzonych przynieśli transparenty z napisami "Ani jednej więcej", "zakaz aborcji zabija", "nigdy nie będziesz szła sama" czy "faszystowski rząd morduje kobiety".

- Wszyscy i wszystkie mamy poczucie klęski. Protesty przeciwko zakazowi aborcji w 2020 nie dotyczyły abstrakcyjnego kształtu prawa, tylko ludzkiego życia. To były protesty przeciw skazywaniu na śmierć. Tym razem Agnieszka. Zakazem aborcji pisowscy mordercy zgotowali jej agonię w męczarniach i śmierć - mówiła przedstawicielka Strajku Kobiet Marta Lempart.

Śmierć Agnieszki. "Czekano, aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną"
W środę rodzina 37-letniej Agnieszki z Częstochowy opisała jej tragiczną historię. Kobieta trafiła w grudniu do Wojewódzkiego Szpitala w Częstochowie na Oddział Ginekologii. Powodem były wymioty oraz niepokojący ból brzucha. Lekarze mieli lekceważyć jej skargi, mówiąc, że ciąża bliźniacza "ma prawo boleć". Niestety, stan 37-latki się pogorszył, a po dwóch dniach od przyjęcia na oddział stwierdzono śmierć pierwszego płodu.

"Według ekspertyzy lekarskiej, 23 grudnia 2021 zmarł jej pierwszy z bliźniaków. Niestety nie pozwolono na usunięcie martwego płodu, ponieważ prawo w Polsce tego surowo zabrania. Czekano, aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną" - napisali krewni pani Agnieszki.

Ani jednej więcej
Śmierć pani Agnieszki wstrząsnęła Polską. Mamy komentarz ze szpitala
29 grudnia nastąpiła śmierć drugiego płodu, a zgodnie z relacją rodziny 37-latki, lekarze dopiero po dwóch dniach ręcznie usunęli martwe płody. "Przez ten cały czas, zostawiono w niej rozkładające się ciała nienarodzonych synków. Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci" - podkreślono we wpisie w mediach społecznościowych.

Niestety, stan zdrowia pacjentki pogorszył się 23 stycznia. Pani Agnieszka została przewieziona do szpitala w Blachowni, gdzie 25 stycznia zmarła. Bliscy pani Agnieszki twierdzą, że zachorowała ona na sepsę. Mają o tym świadczyć badania białka CRP, które o ponad 100 jednostek przekraczały normę.

Obrady połączonych komisji
"Pytam, czy Izabela by żyła". Burzliwe posiedzenie sejmowych komisji
Temat śmierci 37-latki z Częstochowy został też poruszony na środowym posiedzeniu sejmowych komisji ds. sprawiedliwości i zdrowia. - My wam mówiłyśmy, że orzeczenie TK będzie miało efekt mrożący, że lekarze się będą bali. A wy nam nie wierzyliście. I macie teraz krew kolejnej kobiety na rękach - mówiła posłanka Lewicy Marcelina Zawisza.

Monika Wielichowska z KO wskazywała: - Ta komisja odbywa się, ponieważ nie godzimy się na okrutne, barbarzyńskie prawo, które zgotowali politycy, którzy nienawidzą kobiet, i którzy dla politycznych gierek zgotowali nam piekło. (...) Iza z Pszczyny i pani Agnieszka z Częstochowy mogły żyć. Obie są ofiarami wyroku pseudo Trybunału Konstytucyjnego na kobiety, wyroku z wniosku PiS-u i Konfederacji. Żądamy zmian w prawie, które będą chronić kobiety przed śmiercią i uwolnią lekarzy od tego nieludzkiego prawa. Prawa, które wiąże im ręce.

Autor: 
zzz
Źródło: 

gazeta.pl

Polub Plportal.pl:

Reklama