Baloniki zabronione

Reklama

śr., 06/15/2022 - 20:18 -- MagdalenaL

Zniszczenie, ucieczka, śmierć — miliony dzieci w Ukrainie muszą nauczyć się rozumieć wojnę i się z nią uporać. To duże wyzwanie, samym dorosłym często brakuje słów.

Brązowowłosa Karolina ukrywa swoją twarz w ramieniu jej mamy Daschy. „Tam jest jakieś duże auto”, szepcze. „Tak, moje słońce”, odpowiada Dascha z miłością i się uśmiecha. Obie stoją w kolejce po humanitarną pomoc w mieście Dniepr, ponieważ opuściły swoje rodzinne miasto Charków z powodu ataków rosyjskich rakiet i odbywających się niedaleko walk. Bomby, rakiety, ostrzał artyleryjski. Trzyletnia Karolina doznała wszystkiego na własnej skórze.

„Pyta, co to są za uderzenia i eksplozje. Ona nie rozumie, co się dzieje. Ale jak inaczej?”, mówi Dascha.

„Usłyszała słowo wojna po raz pierwszy w jej życiu. Nie wiem, jak powinnam się z tym obejść. Wytłumaczyć to dziecku czy nie? Nie wiem, co powinnam zrobić”.

2,5 miliona dzieci w jej ojczyźnie ucieka

Nie okłamać dzieci, a mimo to je chronić. Tak w punkt podsumowuje to Marina Kazulenka-Bojka. Aktywnie działająca psycholożka dziecięca siedzi pod sznurkiem do bielizny na chwiejnym krześle na wielkim dziedzińcu noclegowni dla przesiedleńców wewnętrznych. Trzy małe dziewczynki są całkowicie pogrążone grą z nią.

Według Organizacji Narodów Zjednoczonych w Ukrainie przesiedlonych zostało już osiem milionów ludzi, w tym 2,5 miliona dzieci. Przeżyły wojnę, zniszczenie, śmierć lub obrażenia, ucieczkę lub bombardowanie.

Bardzo różne reakcje dzieci

Ljuba szukała ze swoim dwunastoletnim synem schronienia w metrze w Charkowie. Chłopiec nie uporał się z tym, Ljuba płacze: „Kiedy samoloty nas bombardowały, zraniło to bardzo jego duszę i psychikę. Dziecko było tak długo u logopedów i znowu straciło mowę”.

Dzieci przeważnie szybciej odzyskują siły niż dorośli, ale reagują na pomoc bardzo różnie, w zależności od tego, skąd pochodzą i co już przeżyły, mówi 44-letnia psycholożka Kazulenka-Boyjka. Niektóre odczekują, inne malują i znowu się bawią, inne nie mogą utrzymać moczu i stolca. 

„Mamy dzieci, które są bardzo przestraszone i roztrzęsione przez eksplozje oraz długie bombardowania. Można wyróżnić szczególnie problemy ze snem”, mówi Kazulenka-Boyjka. Mogą pojawiać się bodźce wyzwalające, takie jak dźwięk przejeżdżającego auta. „Nie pozwalamy tutaj na baloniki, ponieważ te mogą pęknąć.  To przypomina eksplozję i może działać retraumatyzująco. Wtedy musielibyśmy zaczynać z takim dzieckiem od początku”, opowiada dalej psycholożka.

Według ukraińskiej prokuratury generalnej do początku czerwca, wskutek rosyjskiego ataku na Ukrainę, zginęło więcej niż 240 dzieci oraz przynajmniej 440 zostało rannych. Rosyjska okupacja, ataki rakietowe lub ostrzał artyleryjski spowodowały, że wiele stało się sierotami lub półsierotami.   

„Porozmawiamy o tym, kiedy wszystko znowu będzie dobrze”

Mimo wszystko dzieci chcą się uczyć, opowiada Valentina Iwlewa. Pełna energii dyrektorka szkoły numer 10 w Dnieprze idzie przez puste korytarze. Wkrótce są wakacje, ale od początku marca z powodu wojny prawie 500 naszych uczniów uczyło się zdalnie. Wojna, męki, gwałty i zabijanie cywilów, tak jak w Buczy, tego nie porusza na lekcjach, mówi dyrektorka Iwlewa. Dzieci także nie pytają.  

Iwlewa prowadzi przez klasy, w których przygotowane są materace dla uchodźców. W rogu Olena Vitaljewna  poprawia właśnie klasówki. „Wojna wywróciła życie dzieci do góry nogami”, opowiada. Wielu rodziców pracuje bez przerwy, często w armii lub w sektorze medycznym. „Z tymi dziećmi jest to bardzo trudne”, mówi Vitaljewna: „Mieliśmy temat »rodzina« i był wiersz o mamie i tacie. Pominęłam to, aby ochronić uczucia dzieci. Porozmawiamy o tym, kiedy wszystko znowu będzie dobrze.  

Tymczasem mała Karolina z Charkowa rozmawia z mamą Daschą o psie Schuscha. Mama obiecuje: „wiesz, moje słoneczko, pewnego dnia znowu wszystko będzie dobrze, a to wszystko będzie jak zły sen”.

Autor: 
Autor: Andrea Beer / Tłumaczenie: Natalia Juhas
Polub Plportal.pl:

Reklama