Wojna językowa z kobiecością

Reklama

pt., 08/05/2022 - 11:56 -- MagdalenaL

W ciągu ostatniego tygodnia byliśmy świadkami, jak dwaj biologiczni mężczyźni zdobyli pierwsze i drugie miejsce w wyścigu kolarskim kobiet. Obserwowaliśmy, jak Koronna Służba Prokuratorska zatrudniła konsultanta ds. różnorodności, który jest transseksualistą i który wcześniej sugerował, że słowo kobieta (ang. woman) można zastąpić słowem „kxbieta” (ang. womxn). Słyszeliśmy, że urzędnicy otrzymali szkolenie z równości, na którym powiedziano im, że wyrażenie „dorosła kobieta” – które jest słownikową definicją kobiety – jest transfobicznym komunikatem. Widzieliśmy publikację nowego badania przeprowadzonego przez King's College London, które sugeruje, że jednym ze sposobów obejścia kontrowersji związanych z tożsamością płciową może być zmiana sposobu formułowania pytań w oficjalnych dokumentach, takich jak spis powszechny. Na przykład, można by zapytać respondentów „Czy miesiączkujesz?” zamiast „Czy jesteś kobietą?”.

Każdy, kto wątpił w to, że słowo „kobieta” i cała idea kobiecości są wymazywane, składane w ofierze na ołtarzu ideologii transgenderyzmu, z pewnością doznał w ostatnich dniach niemiłego przebudzenia. Skoro mężczyźni mogą sięgać po kobiece nagrody sportowe, to jasne jest, że kobiecy sport może stać się przeszłością. Kiedy potężne instytucje, takie jak CPS i służba cywilna, żartują sobie z tego, że grzechem jest wypowiadanie słów „dorosła kobieta”, to oczywiste jest, że nawet mówienie o kobietach stało się ryzykowne. Kiedy nawet ktoś tak wpływowy, jak Michelle Obama używa niewymawialnego słowa „kxbieta”, jak to zrobiła w historii udostępnionej na swoim Instagramie, to wiadomo, że to nie tylko ludzie mający czas, wariaci z fioletowymi włosami z kampusu są w dziwnej sytuacji związanej z płynnością płciową. Także od świata sportu do świata polityki, od wymiaru sprawiedliwości do państwowej biurokracji, idea, że płeć można zmienić, a język musi zostać zmodyfikowany, aby nie urazić mniejszości trans, jest teraz ortodoksyjna.

Co zadziwiające, użycie przez panią Obamę słowa „kxbieta” miało związek z kontrowersją Roe v. Wade. Podzieliła się na Instagramie serią slajdów stworzonych przez grupę non profit When We All Vote. Jeden z nich głosił: „Stanowi ustawodawcy będą mieli władzę, by pozbawić kxbiety prawa do podejmowania decyzji o ich ciałach i opiece zdrowotnej”. Jest w tym haśle mroczna ironia, i to taka, która ujawnia tylko, jak bardzo wojna z kobiecością stała się zagmatwana. Ten popierany przez Obamę instagramowy slajd traktuje o tym, że kobiety są pozbawione prawa do kontrolowania swoich ciał, a jednocześnie pośrednio pozbawia kobiety prawa do używania pewnych słów, kiedy mówią o sobie i o tym, czego potrzebują. „Kxbieta” jest słowem nagannym, używanym do przypominania płci żeńskiej, że ta płeć obejmuje teraz także mężczyzn. Według Dictionary.com, słowo „kxbieta” dodane w 2019 roku, jest zaprojektowane tak, aby było „integracyjne dla osób trans i niebinarnych”. Usuwając stare, rzekomo problematyczne słowo „kobieta”, nawet zwracając uwagę na to, że kobiety – przepraszam, kxbiety – są pozbawiane swojej cielesnej autonomii, When We All Vote nieświadomie podkreśla głębokie nieporozumienia i głęboki nieliberalizm stojący za dzisiejszym wymazywaniem kobiecości.

Praktycznie nie ma dnia, aby nie pojawiły się nowe doniesienia o językowej wojnie z kobietami. Tak więc ostatnia historia o służbach cywilnych dotyczy grupy o nazwie A:gender, która wspiera osoby transseksualne i interseksualne pracujące w departamentach rządowych. The Times zdobył kilka filmów szkoleniowych wyprodukowanych przez A:gender, które co roku są pokazywane tysiącom urzędników służby cywilnej. Praktycznie nie ma dnia, aby nie pojawiły się nowe doniesienia o językowej wojnie z kobietami. Tak więc ostatnia historia o służbach cywilnych dotyczy grupy o nazwie A:gender, która wspiera osoby transseksualne i interseksualne pracujące w departamentach rządowych. Jeden z nich podaje, że niemożliwe jest zdefiniowanie kobiety i że mówienie „dorosła kobieta” może być „transfobiczne”. Strzeżcie się — ostrzegają edukatorzy — przed „transfobią [która] jest coraz częściej przedstawiana jako feminizm”. Podsumowując, mówimy tu o urzędnikach państwowych, ludziach odpowiedzialnych za sprawne funkcjonowanie narodu. I mówi się im, że jeśli powiesz na głos, czym według słownika jest kobieta, to jesteś bigotem. Mówi się im, że tacy jak J. K. Rowling, której wielkim przestępstwem myślowym jest zrozumienie biologii, promują nienawiść przebraną za feminizm.

Jest jeszcze Prokuratura. Zatrudniono w niej Sophie Cook, aktywistkę trans, na kluczowe stanowisko związane z różnorodnością i integracją. To ta sama Sophie Cook, która wcześniej używała obraźliwego terminu „TERF” w odniesieniu do kobiet, które uważają, że płeć jest niezmienna i że prawa kobiet powinny mieć pierwszeństwo przed emocjonalnymi potrzebami mężczyzn, którzy myślą, że są kobietami. Cook broni także inkluzywnego dla facetów słowa „womxn”, pytając kiedyś w dyskusji w Newsnight, dlaczego niektóre feministki są nim „tak obrażone”. Może dlatego, że wyraźnie ogranicza ich zdolność do mówienia wyłącznie o (biologicznych) kobietach? Projekt The Future of Legal Gender prowadzony przez King's College London uchwycił, jak poniżający może być językowy atak na kobiecość. Jedna z jego propozycji mówi, że spis ludności mógłby być mniej obraźliwy dla osób transseksualnych, gdyby pytał, „Czy miesiączkujesz?” zamiast „Czy jesteś kobietą?”. Zła wiadomość dla tych kobiet, które przeszły menopauzę. One nie będą się liczyć. Może ich istnienie liczy się mniej niż uczucia mężczyzn, którzy myślą, że są kobietami?

Wszystkie te językowe wymysły mają poważne konsekwencje w świecie rzeczywistym. Tak więc w sporcie w ciągu ostatniego tygodnia dwóch mężczyzn – „trans-kobiety” – zajęło pierwsze i drugie miejsce w wyścigu kolarskim kobiet ThunderCrit na Herne Hill Velodrome w Londynie. W odpowiedzi na krytykę ze strony kobiet, które słusznie zastanawiały się, dlaczego w rzekomo kobiecym wyścigu na podium stanęła tylko jedna kobieta, organizatorzy ThunderCrit stwierdzili, że nie będą rozmawiać z nikim, kto jest zainteresowany wyłącznie „forsowaniem swojej narracji”. Dlaczego jest to „narracja”, gdy kobiety mówią, że sporty kobiece powinny być tylko dla kobiet, ale nie jest to „narracja”, gdy ThunderCrit decyduje się na przyjęcie i promowanie dziwnej ideologii, która mówi, że każdy może być kobietą, jeśli tylko chce?

Jeszcze bardziej złowroga konsekwencja nowej językowej mizoginii wyszła na jaw także w minionym tygodniu. Ujawniono, że BBC w artykule o lesbijkach, które czuły się naciskane do uprawiania seksu z „trans-kobietami”, zmieniło płeć domniemanego napastnika seksualnego, aby nie wywoływać obrazy. Rzekoma ofiara gwałtu rozmawiała z BBC na potrzeby ich artykułu i używała słów „on” i „jego” w odniesieniu do swojego napastnika. Jednakże BBC zastąpiło każdy męski zaimek neutralnymi terminami „oni” i „ich”. Osoba z wewnątrz BBC powiedziała The Times: „Nie mogę sobie wyobrazić żadnej innej sytuacji, w której zmienilibyśmy słowa rzekomej ofiary gwałtu”.

To bardzo poważna sprawa. Jeżeli prawdziwy nadawca publiczny jest teraz bardziej zainteresowany unikaniem obrażania podejrzanych o gwałt niż mówieniem prawdy – w tym przypadku, że kobieta powiedziała, że została zgwałcona przez mężczyznę – to jasne jest, że dzisiejsza histeria językowa wpływa na naszą zdolność do rozumienia otaczającego nas świata, do poznania prawdy. Haniebna decyzja BBC, aby chronić domniemanego gwałciciela przed przestępstwem, odbija się echem w systemie sprawiedliwości, gdzie niektóre brytyjskie siły policyjne stwierdziły, że będą rejestrować gwałty jako popełnione przez kobiety, jeśli gwałciciel identyfikuje się jako kobieta. Wkrótce, bez wątpienia, powódka w niektórych procesach o gwałt będzie naciskana, by mówić „ona” i „jej” o mężczyźnie, który rzekomo wepchnął w nią swojego penisa. Będzie to przerażające, ale całkowicie logiczne zakończenie orwellowskiej tendencji w dyskusji o wszystkich rzeczach związanych z kobietami.

Wszystko to wydarzyło się w minionym tygodniu w Wielkiej Brytanii. Kobiety usunięte z podium w kobiecym sporcie. Służba cywilna i Prokuratura znajdują się pod wpływem ludzi, którzy uważają, że słowo „kobieta” jest problematyczne. BBC, które z powodów ideologicznych wmieszała się w zeznania ofiary rzekomego gwałtu. To wszystko to fatalne konsekwencje uświęcenia ideologii trans i unieważnienia wszystkiego, co obraża wrażliwość trans. Język jest arogancko przepisywany przez elity, zwykłe słowa są przekształcane jako wyraz bigoterii, kobietom odmawia się prawa do opisywania siebie tak, jak uważają to za stosowne, a sama prawda staje się odległym marzeniem, gdy językowa dokładność jest zastępowana przez nowomowę i poprawną myśl. To nie milenialsi z Queer Studies stoją na czele tego wszystkiego – to BBC, państwo, sądy i instytucje kulturowe. Przeciwstawienie się temu językowemu terrorowi jest absolutną koniecznością.

Autor: 
Brendan O’Neill /Tłumaczenie: Anna Bołtruczuk
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama